Losowe relacje

1.
STRZELINKO - Dolina Charlotty
 
1.0
Region: Woj. pomorskie
Autor: kruchy
2.
CIECHOCINEK - Miasto zdrojowe
3.
KAMIEŃ POMORSKI - Katedra z wirydarzem
 
5.0
Region: Woj. zachodniopomorskie
Autor: foetus
4.
SARBSK - Sea Park
 
6.0
Region: Woj. pomorskie
Autor: Olaola
5.
WAŁBRZYCH - Park Nauki i Techniki ExploraPark
 
4.5
Region: Woj. dolnośląskie
Autor: foetus

Szukaj w relacjach

Wybierz region:   

lub wpisz

słowa kluczowe:   

Relacje i opinie turytów

znaleziono 728
wyświetlane 1 - 10
«1234567 ... 73»
wyświetl wg:
 
  Region: Woj. pomorskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
6.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania   9 marca 2019

Hel różni się od innych miejscowości nad polskim Bałtykiem i dlatego przypadł mi do gustu. Nie oceniam go jednak w sezonie, gdy droga dojazdowa z Władysławowa może zająć kilka godzin, lecz w ciepłych wrześniowych dniach. Było bardzo przyjemnie, bez tłumów, które pojawiały się tylko okresowo przy fokarium lub w porze obiadowej.
Bardzo fajna jest plaża przy porcie, z drewnianym tarasem i kładką oraz widokiem na zabudowę miejską co rzadko się u nas spotyka. Nie przeszkadza, że prawie brak tu fal, bo jesteśmy nad Zatoką Pucką. Położony dalej falochron jest miejscem do spacerów. Było tu małe muzeum z rybami i bursztynem, ale jak widzę zostało już zlikwidowane (może działa coś innego).
Miasteczko posiada niewielką, ale urokliwą zabudowę z górującym kościołem zamienionym na muzeum. Fokarium to atrakcja powszechnie znana, ale Hel oferuje sporo innych ciekawych miejsc jak Dom Morświna, latarnia morska i szereg atrakcji militarnych, czasem trochę oddalonych.
Tych ostatnich nie zdążyliśmy do końca zwiedzić, bo po sezonie nie działały w pełni.
Plaża miejska to tylko jedna z możliwości odpoczynku, kolejne już na otwartym morzu znajdują się na południu cypla helskiego.
Idąc tam wchodzimy w piękny nadmorski las, który kryje w sobie rozsiane po całym obszarze pozostałości fortyfikacji. Niektóre (te większe) są zagospodarowane z płatnym wejściem, inne pojedyncze obiekty są swobodnie dostępne. Droga przez las kończy się pomostem spacerowym prowadzącym nad wydmami, blisko morza i plaży. Dzięki temu można zatoczyć koło - dostać się nad Bałtyk lasem, a wrócić nadmorską kładką. Po drodze rozmieszczono wiele tablic edukacyjnych i kilka charakterystycznych punktów jak Kopiec Kaszubów czy schron z działkiem, trasa jest więc fantastyczna i obfituje w piękne widoki.
Infrastruktura turystyczna jest raczej na średnim poziomie. Niezbyt wiele noclegów w centrum, restauracje rozmieszczone są na głównej ulicy i przy deptaku oraz porcie. Kilka z nich jest bardzo ciekawie urządzonych. Po zmroku miasteczko jednak pustoszało i wszystko było zamykane. Działały może ze 3 lokale - 2 małe bary przy plaży i najlepszy - klimatyczna tawerna, w której codziennie rozbrzmiewała muzyka na żywo, ale tu znaleźć miejsce jest bardzo trudno.


Galeria
Wiek dziecka(i)
1 i 8 lat
Data pobytu
wrzesień 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. warmińsko-mazurskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
1.0
  Autor  Autor: Arek i Justyna     Data dodania   6 marca 2019

zachęcony informacją, że zamek w Działdowie został wyremontowany pojechałem kilka dni temu na zwiedzanie. W 2015 roku zwiedzaliśmy w Działdowie Muzeum Państwa Krzyżackiego. Zachęceni wrażeniami z poprzedniej wizyty w tym mieście i tym co zobaczyliśmy w nowoczesnym muzeum krzyżackim postanowiliśmy sprawdzić co dobrego zrobiono w zamku krzyżackim w Działdowie. Niestety zawiedliśmy się. Obsługa na niskim poziomie a mamy trochę doświadczenia w tematyce. Jakiś strasznie znudzony pan nas oprowadził po ubogiej wystawie. Włączał przyciski i szedł dalej. Zadnych ciekawostek tylko w moim odczuciu odpękanie obowiązku i tyle. Zdegustowani chcieliśmy jeszcze raz zwiedzić muzeum krzyżackie ale tam w środku tygodnia pocałowaliśmy przysłowiową klamkę. Coś tam się porobiło niedobrego w tym Działdowie. A takie dobre wspomnienia kiedyś mieliśmy. Wielka szkoda ale moja ocena atrakcyjności to 1


Galeria
Data pobytu
styczeń .2019
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
01
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. świętokrzyskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
6.0
  Autor  Autor: Bozena     Data dodania  27 lutego 2019

Zwiedziłam Krzyżtopòr pare lat temu i polecam!! Mogliby się pokusic o aranżację choćby jenego salonu. Czasem się wydawało że się słyszy oddechy i szepty, bo to naprawdę kosmiczna budowla i architektonicznie ciekawa. Przydała by się podróż w czasie????


Uwaga, warto wziąć pod uwagę, że ta relacja opisuje stan atrakcji sprzed kilku lat i obecnie może ona wyglądać inaczej!
Galeria
Data pobytu
2014
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. małopolskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
1.5
  Autor  Autor: olijuli     Data dodania  24 lutego 2019

Poziom utrzymania bardzo niski. Stan basenów i innych atrakcji dostateczny. Bardzo kiepskie rozwiązanie szatni i umiejscowienia basenów. Posiadamy kartę multi sport, musieli byśmy biegać co godzinę aby przedłużyć pobyt. Zero miejsca na zwykłe zdjęcie butów a później założenie ich s powrotem. Bardzo prze kolorowane zdjęcia i filmy.


Galeria
Data pobytu
22.02.2019
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. małopolskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
6.0
aleksandra1x  Autor  Autor: aleksandra1x     Data dodania  15 lutego 2019

Moja przygoda z pszczółkami.
Niejedno krotnie zastanawiałam się nad wyjazdem z dziećmi w miejsce gdzie będą mogły zarówno spędzić aktywnie oraz dowiedzieć się czegoś przydatnego. Koleżanka z pracy zarekomendowała mi Interaktywne centrum pszczelarstwa APILANDIA. Na początku nie byłam pewna, czy dzieciakom spodoba się taki pomysł, ale przeglądać Facebooka tejże atrakcji stwierdziłam, że warto zaryzykować.

Zaplanowaliśmy z mężem wyjazd do Wadowic, a później do Kleczy Dolnej. Po wejściu do sklepu nasza przygoda rozpoczęła się. Na samym początku naszym oczom rzucił się duży logo shop, gdzie można było zakupić sobie małe pamiątki od magnesów po gry planszowe i książki – wszystko w tematyce pszczół.

Po dokonaniu zapłaty zostaliśmy miło przywitani przez naszego przewodnika ( jest on w cenie ). Pani sprowadziła nas schodami do podziemi gdzie wycieczka się zaczynała. Pierwsze dowiedzieliśmy się o akcji – Rajd w obronie pszczół ( 2017r.). Jak dowiedzieliśmy się od naszej przewodniczki pierwsza sala w pełni poświęcona jest pszczelarstwu ,a dokładniej jak możemy pomóc pszczelarzowi. Była również mowa o roślinach miododajnych i o wspieraniu lokalnego pszczelarza.

Kolejnym etapem zwiedzania było poznanie podstawowego sprzętu pszczelarskiego. Moje pociechy miały okazje poczuć się jak pszczelarz, mogły odwirować miód, uspokoić pszczoły oraz zobaczyć domek dla pszczół.

W następnych salach dowiedzieliśmy się o surowcach, które są wykorzystywane do produkcji sprzętu pszczelarskiego. Moja rodzina również dowiedziała się w jaki sposób pszczelarz chroni swoje ciało przed żądłem. Jednakże Pani przewodniczka przekonywała Nas, że pszczoły nie są agresywne jeśli nie wejdziemy na ich terytorium ;)

Ostatnia sala według mnie najlepsza ze wszystkich miała w sobie wiele monitorów, interaktywne ule, kontenery ( gdzie dzieciaki mogły porównać temperaturę powietrza na zewnątrz i w ulu ) oraz filmy animowane, dzięki którym ja i moja rodzina dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy na temat życia pszczół. Największą furorę wśród dzieci zrobiła ogromna pszczoła, której na samym początku nie zauważyliśmy.

Dzieciaki wyszły z podziemi z wielkim uśmiechem, mam nadzieję że uda mi się namówić wychowawczynie moich dzieci na ponowny przyjazd do tego miejsca, który będzie uwzględniał również warsztaty. Z tego co zdążyłam się dowiedzieć, to na warsztatach dzieci robią świeczki z wosku pszczelego, węzy oraz testują miody, brzmi znakomicie!

Z czystym sercem mogę polecić to miejsce każdemu kto szuka miejsca w którym nasze pociechy mógłby za równo posiąść wiedze jak i spędzić czas na zabawie. Ceny biletów również są przystępne, a obsługa bardzo miła i widać że pracują tutaj ludzie z pasją ;)


Galeria
Wiek dziecka(i)
5 i 8
Data pobytu
styczeń 2019
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
10
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. wielkopolskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
6.0
  Autor  Autor: Michał     Data dodania   4 lutego 2019

Wizytę zaliczamy do udanych. Bardzo miła obsługa. Bezpłatny parking. Makiety są interaktywne, dopasowane dla dzieci i dorosłych. Zaraz za makietami znajduje się ogromny tor kulkowy. Polecam to miejsce.


Galeria
Wiek dziecka(i)
5-16
Data pobytu
styczeń 2019
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. śląskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
5.5
  Autor  Autor: malgola25     Data dodania  14 stycznia 2019

Bardzo lubiliśmy z mężem chodzić na ten basen ,jednak ostatnio, tzn 15 grudnia'18r ,było zimno na basenie ,warto by było pomyśleć żeby zabezpieczyć wlot zimnego powietrza za strefy basenu zewnętrznego . Dostaliśmy uczulenia od wody , woda była bardzo chlorowana i mąż żle się czuł , teraz boimy się tam jechać , a szkoda .


Galeria
Data pobytu
grudzień 2018
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Węgry
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
3.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  22 grudnia 2018

Jedna z najbardziej znanych i zarazem przecenianych miejscowości na Węgrzech. W sieci można znaleźć zachwyty nad Tokajem, a popularny polski portal (dwuliterowy) uznał go nawet za najładniejsze miasto Europy. Mówi to wiele o żenującym poziomie jaki prezentuje ten serwis, bo w rzeczywistości Tokaj to mała mieścina, w której praktycznie nic nie ma. Atrakcyjna chyba tylko dla koneserów wina i opojów spędzających całe dnie i noce w piwnicach winnych, których jest zresztą niewiele.
Niby Tokaj jest stolicą słynnego regionu winnego i wydawałoby się, że na każdym kroku będzie to widoczne, że producenci rozkładają kramy z możliwością degustacji, że jest pełno winiarni, kafejek itp. Nic bardziej mylnego! Wino najlepiej prezentuje się tu w postaci pół winogronowych przed i za miastem (szczególnie przy drodze na Sarospatak). Widoki są bardzo malownicze, ale w samym mieście tego brak. W czerwcu w centrum była czynna 1 knajpka z 3 stolikami na zewnątrz (gdy tam usiedliśmy wszystkie były zajęte przez Polaków). Piwnica winna też była tylko 1 - najbardziej znana "Piwnica Rakoczego". Oferuje ona zwiedzanie w różnych opcjach cenowych (od ok. 55 zł!), ale w każdej głównym punktem jest degustacja kilku rodzajów win, więc na wizytę z dziećmi się to raczej nie nadaje. Pewnie są też w mieście jakieś inne piwnice, ale nigdzie nie było widać otwartych drzwi, albo żeby zapraszali gości.
Piwnica Rakoczego znajduje się przy uliczce, położonej między wzgórzem a rzeką, która stanowi główny deptak miejski i w tej okolicy można znaleźć kwaterę. Stoi tam jeszcze pomnik Bachusa i zabytkowy kościółek. Jest dość urokliwa, ale żeby się nią zachwycać to gruba przesada. Po godz. 20 stawała się pusta. Na końcu jest rondo, z którego droga prowadzi m.in. na most. Tutaj zbiegają się 2 duże rzeki Bodrog oraz Cisa i jest to ciekawy punkt widokowy. W pobliżu ulokowany jest duży parking, na którym działa kilka restauracyjek. Wyglądało, że jest to jedyne miejsce gdzie cokolwiek jest czynne po 20 i było widać jakieś życie. Na placu tym stoi budka z langoszami, ale okazały się niezbyt smaczne.
Nad rzeką z kolei znajduje się przystań. Można wypożyczyć sprzęt pływający lub wypłynąć na rejs statkiem. Być może jest to jakaś atrakcja, ale nam zabrakło czasu aby z niej skorzystać. Natomiast do Muzeum Wina dzieciak nie dał się zaciągnąć. Po wizycie na kiepskiej plaży traktowaliśmy już Tokaj tylko jako bazę wypadową w ciekawszą okolicę (do wyboru kilka zamków, basen, park rozrywki).


Galeria
Wiek dziecka(i)
1 i 9 lat
Data pobytu
czerwiec 2017
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. małopolskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
1.0
  Autor  Autor: 1234     Data dodania  21 grudnia 2018

Uważajcie na Gubałówce na gościa który zaprasza do strzelania z pistoletu jak trafisz to możesz coś wygrać, jest to zwykły oszust i naciagacz na pieniądze. Pistolet jest tak skonstruowany że posiada dwa miejsca żeby załadować nabój, zależy gdzie wlozy nabój, od tego zależy czy trafisz. Oszuści....


Galeria
Data pobytu
Grudzień 2018
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
10
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. zachodniopomorskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
5.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania   9 grudnia 2018

Kołobrzeg odwiedziliśmy w pierwszym tygodniu czerwca. Mimo, że miejsca na plaży wtedy nie brakuje, to o nocleg w normalnej cenie w turystycznym centrum bardzo trudno. Pierwsze zetknięcie z miastem nie było najlepsze - place budowy i kiepska komunikacja. Szybko się jednak przyzwyczailiśmy i tygodniowy urlop był bardzo udany.
Strefę nadmorską dzieli na 2 części wpływająca do Bałtyku Parsęta. Cześć zachodnia to oaza ciszy i spokoju, i właśnie tu zarezerwowaliśmy kwaterę. Jest ich sporo w tej okolicy, ale patrząc na mapę i oceniając odległość od morza należy wziąć pod uwagę, że prawie cały pas zieleni nad plażą zwany Parkiem Jedności Narodowej to ogrodzony las pod zarządem wojska, do którego nie ma wstępu! Jedyne wejście na plażę to przedłużenie ulicy Jedności Narodowej i przy niej znajdują się tradycyjne nadmorskie bary, kramy i sklepy. Jest ich jednak niewiele. Trochę dalej mamy mały market spożywczy. Przy samej plaży jest budka z lodami, piwem i smażalnia, kolejna znajduje się w parku (im bliżej plaży tym drożej) oraz 2-3 przy ulicy. Polecam tę położoną przy samym wejściu do lasu.
Z atrakcji jest tylko wypożyczalnia pojazdów dla dzieci. Przed sezonem działała tylko w weekend. Otwarta była jedna knajpka, całkiem fajna, z huśtawkami i zjeżdżalnią dla dzieci. Niby czynna do ostatniego klienta, ale w praktyce oznaczało to, że poza weekendem była już zamknięta o godz. 20, podobnie jak wszystko inne.
Zejście na plażę prowadzi po schodach. Widać, że wykonano je niedawno, bo jest nowoczesne - posiada na poręczy windę dla niepełnosprawnych oraz taras widokowy. Plaża szeroka i czysta, bez dodatkowych atrakcji.
Niestety, z częścią wschodnią miasta nie ma łatwego połączenia i trzeba iść naokoło do głównej drogi i mostu. Do przejścia jest spory kawałek. Po drodze mijamy jednak parę ciekawych obiektów jak skansen morski, marina z placem zabaw i pozostałościami fortów (w remoncie). Już za mostem, w parku z fontanną za kościołem warto zobaczyć przykład ciekawej architektury parkowej - bindaż czyli tunel drzewny.
Za rzeką jest zupełnie inaczej. Wjeżdżając popełniliśmy od razu wielki błąd, bo postanowiliśmy porozglądać się po okolicy najpierw z auta. Ruch jest tu jednak ogromny, najlepiej od razu znaleźć miejsce parkingowe i poruszać się pieszo. Wjechaliśmy w uliczkę prowadzącą do deptaka, z której nie wyjazdu - trzeba nawracać pośród tłumu ludzi i innych aut - makabra!
Miejsca postojowe urządzone są wzdłuż ulic (strefa płatnego parkowania), są też duże parkingi blisko morza, ale drogie - cały dzień 50 zł. Najtańszy jest przy kościele na ul. Portowej 20 (o ile dobrze pamiętam 25 zł). W tej części miasta kwatery dobrych lokalizacjach są znacznie droższe i w wyższym standardzie, a te które nie zabijają ceną posiadają ogromny mankament w postaci braku parkingu. Są jednak wyjątki - noclegi z miejscami postojowymi w miarę nie daleko od plaży posiadają np. domy przy ul. Zdrojowej. Poza tym ciężko tu coś znaleźć, bo dominują domy uzdrowiskowe i wypoczynkowe,
Wschodnia strefa jest dość rozległa i wciąż się rozbudowuje, dwa główne centra turystyczne to okolice portu oraz molo. Przy porcie mamy dużo atrakcji jak np. unikatowa latarnia morska z podziemiami fortecznymi wykorzystywanymi na muzeum minerałów, Miasto Myszy, Ukrytą Krainę, rejs statkiem, a duży plac zabaw znajduje się przy ul. Obrońców Westerplatte 32. Falochron portowy pełni funkcję minimolo. Plaża jest w całości przeznaczona dla plażowiczów, przynajmniej w czerwcu nie było żadnych wydzielonych stref, jak to bywa winnych miejscowościach. Brak też na niej namiotów i barów.
Od latarni morskiej rozpoczyna się nadmorski bulwar z rzędem restauracyjek, ale zaskakująco skromny. Po dużym i popularnym kurorcie spodziewałem się czegoś na kształt Ustki, a lokali jest tu mało, z dominacją cukierni. Dalej, aż do molo, przy bulwarze stoi już tylko pomnik Zaślubin Polski z Morzem.
Molo jest bardzo ładne i szerokie, a także wietrzne. Na końcu posiada odnogę z częścią gastronomiczną. Można tu kupić lody, ale jak głoszą porozwieszane kartki nie uprawnia to do zajęcia stolika lub skorzystania z WC! W tym celu trzeba zakupić kawę, herbatę czy piwo po zbójeckich cenach.
Z molo trasa pośród kramów prowadzi na deptak. Biegnie on dość daleko na wschód równolegle z plażą oddzieloną lasem. Są przy nim ławki, a co jakiś czas kramy i bary. Tutaj znajduje się też kolejna atrakcja dla dzieci - Muzeum 6D, a nieco dalej od deptaka, w Parku Teatralnym rozłożył się park linowy. W lesie biegnie równoległa ścieżka, a następna nad samą plażą. Warto tu zajrzeć do baru z tarasem na plaży (ok. 0,7 km od mola). Wygląd nieciekawy, ale położenie i wspomniany taras ze stolikami i widokiem na morze super! Po drugiej stronie deptaka rozłożone są sanatoria i domy wypoczynkowe. Deptak jest więc taki sobie, nic się przy nim nie działo. Po minięciu muszli koncertowej zawróciliśmy przy kortach tenisowych, dalej nie chciało nam się już iść.
W Kołobrzegu trzeba oczywiście zobaczyć starówkę. Przypomina trochę inne pomorskie miasteczka, ale znacznie mniej tu zabytków. Przetrwała potężna katedra - warto ją zwiedzić i spojrzeć na okolicę z wieży. Uwagę zwraca wielki neogotycki ratusz z czerwonej cegły, widać że wokół niego toczy się życie towarzyskie miasta. Poza tym w centrum znajduje się kilka muzeów, w tym najważniejsze i najciekawsze - Muzeum Oręża Polskiego z ekspozycją w budynku i w plenerze.
W okolicy Kołobrzegu rozmieszczone są 2 parki rozrywki - Zieleniewo i Pomerania Park. Ten pierwszy jest całkiem niezły, natomiast drugi ominęliśmy, bo razi drożyzną (za wstęp 1,5 rocznego dziecka żądają tam 30 zł!).
Niestety, prawdopodobnie wszechobecni turyści z Niemiec powodują, że ceny w tym mieście należą do najwyższych nad polskim Bałtykiem. Jest jednak w miarę czysto i spokojnie, przeważają emeryci i rodziny z dziećmi. Śmiecącej i głośnej młodzieży nie było widać. Brak też ulicznych grajków, pokazów oraz atrakcji dla dzieci (jak dmuchańce czy baseny kulkowe). Podobnie jest z fajnymi knajpkami czynnymi po zmroku (prawie wszystko zamykane było bardzo wcześnie), ale może w ścisłym sezonie wygląda to inaczej. Mimo sporego terenu zajmowanego przez las nie było żadnego problemu z komarami.
Ogólnie Kołobrzeg oceniam pozytywnie, ale dziwię się statystykom mówiącym, iż jest to najchętniej odwiedzana miejscowość nadmorska w Polsce.


Galeria
Wiek dziecka(i)
2 i 10 lat
Data pobytu
czerwiec 2018
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
znaleziono 728
wyświetlane 1 - 10
«1234567 ... 73»Liczba atrakcji
turystycznych na stronę: