Losowe relacje

1.
KLUKI - Skansen
 
5.0
Region: Woj. pomorskie
Autor: foetus
2.
WĄGROWIEC - Aquapark
 
4.0
Region: Woj. wielkopolskie
Autor: foetus
3.
GDAŃSK - Rodzinny park rozrywki Port Brzeźno
 
5.0
Region: Woj. pomorskie
Autor: amarlena
4.
KRASIEJÓW - JuraPark
 
6.0
Region: Woj. opolskie
Autor: foetus
5.
JAROSŁAWIEC - Miejscowość nad Bałtykiem
 
4.0
Region: Woj. zachodniopomorskie
Autor: foetus

Szukaj w relacjach

Wybierz region:   

lub wpisz

słowa kluczowe:   

Relacje i opinie turytów

znaleziono 604
wyświetlane 1 - 10
«1234567 ... 61»
wyświetl wg:
 
  Region: Woj. dolnośląskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
6.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  18 czerwca 2017

Rezerwat położony jest na odludziu i trzeba kawałek przejechać dziurawą polną drogą, na szczęście kierują do niego drogowskazy, więc nie ma problemu z odnalezieniem.
Droga kończy się parkingiem z dużym placem. Są tam tablice informacyjne, ławy i wiaty, ale nie ma jasnego oznaczenia szlaku. Na wprost widać już skały na dość stromym zalesionym stoku, ale szeroka ścieżka biegnie w lewo, wzdłuż strumyka. Poszliśmy nią i to był dobry wybór, bo najpierw oglądnęliśmy skały z lekkiej oddali, z dołu, a potem weszliśmy pomiędzy nie (po kilkuset metrach głazy karłowacieją - to znak że dochodzimy do końca rezerwatu). Zdecydowanie warto zobaczyć je z różnych perspektyw, bo są naprawdę efektowne. Nie ma ich zbyt wiele, ale wystarczająco dużo by nacieszyć wzrok i zmęczyć nas łażeniem po nierównym terenie.
Skały posiadają ciekawe kształty (grzyby, wieże) i układy. Niektóre stoją samotnie, inne w grupach albo jedne na drugich, są też wysokie skalne ściany. Widać było, że niedawno wykonano wycinkę drzew, dzięki temu skały stały się widoczne w pełnej okazałości. Odkrywanie kolejnych głazów to ogromna frajda dla dzieci, tym bardziej że na wiele z nich można wejść.
Nie należy pominąć końcowego odcinka na prawo od wejścia do rezerwatu, tam też są ciekawe miejsca. Polecam również wejście na szczyt wzniesienia gdy pojawi się tabliczka z informacją o punkcie widokowym. Jest bardzo stromo, ale wspinaczka się opłaca, bo znajdziemy się na skraju lasu z rozległym widokiem na okolicę (widać np. klasztor w Krzeszowie).
Skałki Gorzeszowskie to na pewno nie ten poziom co skalne miasta w Czechach, ale widoki też są niezapomniane, a przy tym panuje tu spokój oraz cisza - oprócz nas nie było nikogo innego.
Zwiedzanie z wózkiem nie jest możliwe.


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
kwiecień 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. dolnośląskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
3.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  11 czerwca 2017

Zabytek robi przygnębiające wrażenie, bo jest w opłakanym stanie i chyba pozbawiony jakiejkolwiek opieki. Mury są jednak wysokie, sięgają 2. piętra i gdyby je oczyścić, zabezpieczyć i odtworzyć otaczające ogrody ze stawem, zamek mogłyby stać się niezłą atrakcją. A tak zarośnięte ruiny tylko straszą i de facto nie są przeznaczone do zwiedzania. Dostęp jest jednak bezproblemowy, więc można zobaczyć co zostało z niegdyś pięknej i bogatej rezydencji.
Wewnątrz da się pochodzić po murach i ścieżkach między nimi, ale tylko na własne ryzyko i ze względów bezpieczeństwa lepiej bez dzieciaków. Na wiosnę w chodzeniu i widoczności nie przeszkadzała roślinność, ale w lecie może być znacznie gorzej. Przed zamkiem widać zagłębienie będące pozostałością stawów, w trawie można też zobaczyć jakieś kamienne resztki, pewnie mostków.


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
kwiecień 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. małopolskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
6.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania   5 czerwca 2017

Ekspozycja podzielona jest na 2 części. Najpierw lepiej zejść schodami do starych piwnic aby zobaczyć szopki zrobione przez dzieci. Są one bardzo ładne, ale po oglądnięciu tych wykonywanych przez dorosłych pasjonatów nie robią już takiego wrażenia. Na dole jest też ściana gdzie dzieci mogą stworzyć własną szopkę.
Główna część wystawy rozłożona jest w kilku pomieszczeniach na parterze. Można podziwiać szopki biorące udział w dorocznym konkursie. Są przepiękne, kolorowe, z mnóstwem różnych elementów, a niekiedy nawet ruchome. Większość sporych rozmiarów, ale są też małe i całkiem miniaturowe, które oglądamy przez szkło powiększające. Dzieci na pewno ucieszą postacie z legend i bajek (np. smok wawelski). Na końcu odtworzony jest pokój konstruktora szopek, a także leci film pokazujący proces tworzenia szopki.
To miejsce powinno zachwycić każdego!


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
styczeń 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. dolnośląskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
4.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  23 maja 2017

Samotny ostaniec w polu przy drodze wygląda dość niesamowicie. Jest wysoki, ale przy tym cienki, jakby spłaszczony. Nie przypomina słynnej Maczugi Herkulesa, nawet trudną go z nią porównywać, ale zobaczyć warto.
Miejsce dobre na krótki postój, ale również na posilenie się własnym prowiantem, bo postawiono tu 2 ławy ze stołami. Niestety podobnie jak w przypadku Stołu sadowego w Kochanowie zeszpecono go żółto-brązowym ogrodzeniem.


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
kwiecień 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. dolnośląskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
4.5
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  17 maja 2017

Ciekawa atrakcja dodatkowa do klasztoru w Krzeszowie. Niby to tylko kilka kamieni w polu, ale gdy oczami wyobraźni zobaczymy obradujących tu 600 lat temu sędziów i skazańców oczekujących na wyrok, miejsce nabierze zupełnie innego wymiaru.
Dobrze, że zostało ogrodzone i posiada tablicę informacyjną, choć można to było zrobić deskami pomalowanymi na mniej krzykliwy kolor, a na tablicy zamieścić rysunek przedstawiający posiedzenie takiego sądu.
Podczas naszej wizyty znak kierujący na stół był przekręcony i musieliśmy się dowiadywać o drogę. Na skrzyżowaniu w centrum wsi należy skręcić pod górę w lewo (jadąc z Krzeszowa). Po kilkuset metrach znów w lewo. Wspomniany płot jest z daleka widoczny (posiada 2 obwody).


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
kwiecień 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. opolskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
4.5
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  10 maja 2017

Fontannę multimedialną zainstalowano w zbiorniku wodnym, do którego oficjalnie nie ma wstępu. Można ja oglądać tylko z brzegu. Porównując ją z podobnymi obiektami, z tego powodu przypomina fontanną wrocławską, choć jest o wiele skromniejsza. Funkcjonalnością ustępuje np. fontannie w Rzeszowie, gdzie dzieciaki mogą się dowoli pluskać. Jednak po zmierzchu wygląda efektownie, a nasz syn znalazł jakiegoś kompana i tak do niej weszli, dobrze się bawiąc przez nikogo nie niepokojeni. Woda nie wyglądała na czystą, ale nic mu nie było, poza tym w upalny wieczór trudno było dziecku zabronić wejścia do płytkiego stawu.
Otoczenie fontanny jest ładnie zagospodarowane i podświetlone. Tuż nad wodą stoi restauracja z małą piaszczystą plażą, na której można się położyć na leżaku. Bliżej dojścia od strony centrum znajduje się inna knajpka z "nowoczesnym" jedzeniem.
Jest to więc przyjemne miejsce na spacer czy zjedzenie obiadu w dzień jak i na spędzenie wieczoru.


Galeria
Wiek dziecka(i)
7 lat
Data pobytu
lipiec 2015
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. kujawsko - pomorskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
1.0
Dominika_Prozorowska  Autor  Autor: Dominika_Prozorowska     Data dodania   9 maja 2017

Co za żenada. Dziwią mnie te oceny na fanpage'u, bo na innych stronach są na poziomie 3. Wracając do meritum. Jedzenie straszne, już nawet nie wspominam o braku opcji vegan. Szklanki niedokładnie wypłukane z plynu do mycia naczyń, oczywiście można zorientować się dopiero po napiciu się z takiej szklanki. "Pokaz" to już kompletna żenada - wykorzystywanie koni ku uciesze gawiedzi i "jazda" w sposób zagrażający ich stawom, nie wspominając już nawet o wybuchach "dynamitu" w ich obecności przez które były mocno niespokojne. Ale przecież gawiedz się cieszy - pewnie ta sama która jest przeciwko delegalizacji cyrkow. Dalej - postacie z bajek i dinozaury podobne do oryginałów mocno średnio. Wszędzie chlew, brud i muchy. Obrazu goryczy dopełnia pies zamknięty w kojcu 2x2 na którego widok robi się aż przykro - i tego tematu nie zostawię, jeszcze dziś skontaktuję się z odpowiednimi służbami. Zresztą warunki trzymania innych zwierząt również pozostawiają wiele do życzenia.


Galeria
Data pobytu
maj 2017
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. dolnośląskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
1.0
marta2  Autor  Autor: marta2     Data dodania   7 maja 2017

W parku dinozaurów byliśmy z mężem i 8-letnim synem w czasie ferii 2017. Skuszeni reklamą nocnego zwiedzania z pochodniami, nie mogliśmy się doczekać. Było ciemno, gwiaździście, więc szykowała się świetna zabawa. Przed Parkiem naszukaliśmy się miejsca, gdzie można zaparkować. Okazało się, że parking jest, bardzo duży, ale z niego należy bezpośrednio iść szosą jakieś 10 minut. Przy braku chodnika z dzieckiem, szliśmy z duszami na ramieniu - spokojnie jeździli tylko kierowcy autobusów.

Dotarliśmy. Na wejściu zakup biletu u miłej Pani, ceny nie pamiętam, ale nie była porażająca. Potem ławeczki, ognisko - zgodnie z reklamą miało być, ale kiełbaska po 8 zł za sztukę. Nie skusiliśmy się. Było bardzo zimno, więc postanowiliśmy ogrzać się w sklepie z pamiątkami. Sklep ogromny i pusty. Śmierdzący tanią chińszczyzną. Ostatecznie kupiliśmy pochodnie, 5zł za sztuke - nie byly wliczone w nocne zwiedzanie. Ot, kawałek materiału na kijku nasączony paliwem i ochroną z tektury przy dłoni.

Wkrotce przyszedł zamulony facet i zebrał grupę czekających. Odpaliliśmy pochodnie, płonęły intensywnie, kapały. Wszyscy rodzice prędko wyreczyli pociechy z ich trzymania. Zamulony gość chwiejnym, szybkim krokiem ruszył.

Właczył radio z nagraniem z internetu i pooo.. szedł. Z radia unosił się drętwy dźwięk - narrator automatyczny....!!! Nic nie można było zrozumieć a brzmiało to mniej wiecej tak: T-u znaj-duje sie dinoza-ur rex bar-dzo groz-ny... Dramat. Grupka pędem rwała za prowadzącym radio, dzieci wrzeszczały za pochodniami, rodzice na dzieci, dinozaury praktycznie niewidoczne, zero podświetlenia, 1 makieta z dzwiękiem i światłem, żadnego ruchu, żadnych urozmaiceń. Dalej galop, ciemnymi ścieżkami za zamulonym, swąd palonych pochodni i jęk syna- "mamo, ale gdzie są te dinozaury?"...

Koszmarne.

Na koniec wioska indiańska. 3 puste namioty. Zamulony z radiem, za zamulnym grupka gęsiego, wjazd do namiotu, wyjscie jeden za drugim... Staliśmy, patrzylismy i nie moglismy uwierzyc, że tak można ludzi potraktować. Tak byle jak. Za pieniądze. Podeptać dzieciom radość z tajemnicy i mozliwości genialnej zabawy.

Poza tym zwiedzanie nocne nie oferowało nic. Zamarznięty plac zabaw - jak pod każdym blokiem w Warszawie.
Bardzo byliśmy rozczarowani, dlatego po pół roku od zdarzenia, dodaję tą opinię.


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
zima 2017
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. kujawsko - pomorskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
6.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania   3 maja 2017

Dwa kościoły stoją tuż obok siebie. Patrząc na nie trudno uwierzyć że zostały zbudowane w tym samym czasie. Jeden to mała kamienno-ceglana rotunda z basztą, drugi - duża świątynia z wieżami, otynkowana na biało z typowo barokową elewacją.
Pytanie jakie się od razu narzuca to po co stawiano je tak blisko siebie? Odpowiada na nie przewodnik, bowiem świątynie zwiedza się tylko w grupie z przewodnikiem. Na miejscu działa punkt obsługi turystów, sklepik i kawiarnia.
Po krótkim czasie oczekiwania wyruszyliśmy w małej grupce na zwiedzanie rotundy. Jej wygląd od razu robi wrażenie i wskazuje, że mamy do czynienia z niebywale starą budowlą. Architektura jest bardo ciekawa - do głównego członu przylega wieża ze szkarpą, kwadratowe prezbiterium i 2 małe absydy. Niestety w środku trwał remont, więc był tu plac budowy, brakowało ołtarza i wystroju, a cześć ścian miała rusztowania. Ale i tak fajnie było zobaczyć sklepienia, okna czy ogólnie mury tak starego zabytku. Pozwolono nam też wejść na mały chór (emporę), skąd najlepiej można zobaczyć typowo romańskie okienko dwudzielne z kolumną. Drabina prowadzi wyżej, ale tam wstęp był już zabroniony. .

Większy kościół posiada ślady swojej bogatej historii przede wszystkim wewnątrz. Słynne kolumny cnót i przywar znane są z podręczników szkolnych (przynajmniej starszym rocznikom, jak jest teraz, to nie wiem). Można je dokładnie oglądnąć, nie są w żaden sposób odgrodzone od turystów i nie ma zakazu fotografowania, czyli nastawienie do zwiedzających jest bardzo pozytywne. To duża gratka zobaczyć jak 800 lat temu wyryto w kamieniu i przedstawiono ludzkie cechy. Warto popróbować odgadnąć jaką cechę symbolizuje dana postać, ale poza kilkoma przypadkami nie jest to łatwe.
Elementów starszych niż barokowe w kościele jest więcej, ale nie są już tak spektakularne. Dominują otynkowane białe ściany, które ustępują czasem oryginalnym murom kamiennym. Samych kolumn romańskich też jest więcej, tylko posiadają bardziej "standardowe" zdobienia. W świątyni jest jeszcze kilka innych ciekawostek, np. malowidła z napisami w j, polskim z czasów zaborów, co jest dużą rzadkością i ołtarz wypełniony relikwiami. Nie można ich zobaczyć z bliska, ale ołtarz kryje zaskakującą niespodziankę, która na pewno ożywi znudzone maluchy.
Przewodnik omawia wszystko dokładnie i bez niego zwiedzanie byłoby o wiele uboższe. Daje chwilę czasu na samodzielne oglądnięcie najważniejszych miejsc, ale de facto nie musimy go słuchać i jeśli chcemy się przy czymś zatrzymać na dłużej to spokojnie możemy nieco oddalić się od grupy. Do organizacji zwiedzania nie mieliśmy więc żadnych zastrzeżeń.
Na koniec oglądamy muzeum położone za ścianą kościoła oraz nad jedną z kaplic. Przedstawia pamiątki liturgiczne zakonu norbertanek, eksponaty i romańskie detale architektoniczne z obu kościołów, m. in. rzeźby i wspaniały portal. Bardzo ciekawe dla miłośników zabytków i historii.


Galeria
Wiek dziecka(i)
7 lat
Data pobytu
sierpień 2015
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. pomorskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
6.0
amarlena  Autor  Autor: amarlena     Data dodania  25 kwietnia 2017

Będąc w Gdańsku trudno nie zobaczyć Żurawia. Ale wg mnie nie można pominąć jego wnętrza i wystawy muzealnej, bo jest przygotowana tak aby zadowolić starszych i młodszych zwiedzających. Wiele mówi o działaniu dawnego portu i historii miasta.


Galeria
Wiek dziecka(i)
6 lat
Data pobytu
2012
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
znaleziono 604
wyświetlane 1 - 10
«1234567 ... 61»Liczba atrakcji
turystycznych na stronę: