Losowe relacje

1.
SŁOWIŃSKI PARK NARODOWY - Ruchoma wydma Łącka
 
6.0
Region: Woj. pomorskie
Autor: foetus
2.
KARPACZ - Zapora na Łomnicy z wodospadem
 
4.5
Region: Woj. dolnośląskie
Autor: Kiepura
3.
BOLESTRASZYCE - Arboretum
 
6.0
Region: Woj. podkarpackie
Autor: Ina
4.
HEL - Latarnia morska
 
4.0
Region: Woj. pomorskie
Autor: foetus
5.
SZCZAWNE - Drewniana cerkiew
 
4.0
Region: Woj. podkarpackie
Autor: sławoj

Szukaj w relacjach

Wybierz region:   

lub wpisz

słowa kluczowe:   

Relacje i opinie turytów

znaleziono 648
wyświetlane 1 - 10
«1234567 ... 65»
wyświetl wg:
 
  Region: Woj. świętokrzyskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
1.0
  Autor  Autor: Beata     Data dodania  10 grudnia 2017

Pełni nadziei na to co mieliśmy w ofercie przyjechaliśmy do Krainy Świętego Mikołaja. Już na początku okazało się , że musimy krążyć wokół chaty Mikołaja, bo poprzednia grupa jeszcze nie wyszła. W dość obcesowy sposób przywitał nas Mikołaj, nawet nie poczęstował nas cukierkiem. Oczywiście najpierw zaprosił do zakupu sprzedawanych produktów, posiedział i chwilkę w dość nieciekawy sposób porozmawiał z dziećmi. A wszystko miało rozpocząć się od telewizji mikołajowej, która została pominięta. Jeszcze nie wypiły dzieciaki herbaty, a już delikatnie nas wyproszono, bo czekała inna grupa. Jesteśmy niezadowoleni z pobytu , zostaliśmy zostawieni sami sobie, niewiele atrakcji jest, a na stronie jest szeroki wybór. Trudno nam wytłumaczyć dzieciom dlaczego nie zobaczyły zwierząt, Pani choinki, Pani Zimy a przed wycieczką oglądaliśmy Waszą stronę. O labiryncie Elfów można było zapomnieć, a i pokaz magii i iluzji też nam nikt nie powiedział gdzie i jak mimo, że było w ofercie . Za taką cenę mogliśmy jechać w inne miejsce. Była to strata czasu i pieniędzy rodziców.


Galeria
- Wady
- brak informacji
-chaos
-nieciekawy sposób przekazania informacji przez Mikołaja
-brak oferowanych atrakcji
Wiek dziecka(i)
10 lat
Data pobytu
8 grudnia 2017
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. pomorskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
4.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  30 listopada 2017

Muzeum posiada świetną lokalizację przy plaży i nowoczesny budynek, ale nowoczesność tej placówki na tym się kończy. Na początek mamy wystawę malarstwa marynistycznego. Obrazy przepiękne, przedstawiają głównie polskie statki wojenne, handlowe i inne, w tym scenki z bitew oraz katastrof. Bardzo dokładne i realistyczne. Była to jednak wystawa czasowa, więc może już być zmieniona.
Dalej rozłożono sprzęt okrętowy i sporo uzbrojenia. Można zobaczyć np. wnętrze torped i miniaturową łódź podwodną. Niestety wszędzie tabliczki zakazujące dotykania, jakbyśmy oglądali wystawę przedmiotów z kruchego szkła, a nie sprzętu wojskowego wykonanego z najtrwalszych i najodporniejszych materiałów.
Na piętrze jest w końcu jakaś oznaka, że żyjemy w XXI wieku - wystawa 3D. Zakładamy pogięte i porysowane papierowe okulary i możemy pooglądać trochę trójwymiarowych fotografii statków. Dobre i to, na pewno zainteresuje nasze pociechy.
Mi bardzo podobały się pamiątki po polskich marynarzach z czasów II wojny światowej z pobytu w różnych portach europejskich - tradycyjne fotografie i krótkie wspomnienia.
Poza tym w muzeum prezentuje historię polskiej marynarki: umundurowanie, starą broń osobistą jak i artylerię okrętową, trochę modeli statków i dużo tablic informacyjnych. Całkiem sporo tego jest, ale jak dla mnie to wystawa dla pasjonatów tej tematyki, a dla przeciętnego odbiorcy do krótkiego rzucenia okiem. Przynajmniej sposób w jaki to przedstawiono nie zachęca do bliższego zapoznania. Jak wspomniałem niczego nie można dotknąć, nie ma żadnej interaktywności, filmów czy dźwięków. Zadziwia kompletny brak inwencji osób odpowiedzialnych za wystawę. Np. skoro stoi kilka starych mosiężnych hełmów płetwonurków, to czy nie można jednego (lub repliki) przeznaczyć do przymierzania dla zwiedzających, aby poczuli się jak dawni nurkowie, z takim niewygodnym ciężarem na głowie??

Część wystawy znajduje się na zewnątrz budynku. Jest to skansen maszyn wojskowych, a raczej stare zdezelowane sprzęty, artyleria, samoloty itp. Są tu perełki w rodzaju fragmentu okrętu podwodnego ORP "Dzik" czy kuter ORP "Batory"(jedyny wyremontowany obiekt), lecz znowu rozczarowuje organizacja. Zamiast zrobić miejsca do zabawy, jakieś ruchome stanowiska na działkach (jak np. w fortach w Świnoujściu), dać możliwość wejścia do środka maszyn albo przynajmniej tylko powspinania się na pojazdy (na Słowacji to standard), dzięki czemu można by było wykonać dzieciakom fajne pamiątkowe fotki, to znowu napotykamy na tabliczki, że eksponatów nie można dotykać!! Dałoby się to jeszcze zrozumieć gdyby o maszyny naprawdę dbano, ale one w żaden sposób nie są chronione przed deszczem, śniegiem i wiatrem z solą morską. To im nie przeszkadza, lecz dotyk turystów jak najbardziej - istne kuriozum!
W moim odczuciu cała dyrekcja tej placówki od ostatniej dekady nadaje się na eksponat do skansenu jako zabytek archaicznego muzealnictwa...


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
wrzesień 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. pomorskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
5.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  15 listopada 2017

Ośrodek Kultury Morskiej odwiedziliśmy 2 razy w odstępie 2 lat. Składa się z 3 niezależnych części, na które obowiązują 3 osobne bilety. Całość mieści się w robiącym wrażenie, nowoczesnym przeszklonym budynku z windą i wiszącymi łodziami.
Główna atrakcja tego miejsca to sala interaktywna. Niestety za pierwszym razem wiele urządzeń było w niej zepsutych. Za drugą wizytą wszystko już grało i tylko batyskaf częściowo szwankował. Warto zaznaczyć, że turysta nie ma przy kasie informacji o stanie urządzeń. Ciekawe jak często zdarzają się tu takie "awaryjne" dni?
Po wejściu chętne dzieci mogą się sprawdzić w rękawie ewakuacyjnym, co polega na zejściu w dół tunelem siatkowym. Jest to dla dzieciaków duża frajda i nie należy tego pominąć, bo atrakcja jest dostępna tylko z obsługą na samym początku i ewentualnie na końcu zwiedzania.
Symbolem Ośrodka jest basen z żaglówkami i statkami różnej wielkości, którymi można sterować. Wygląda to bardzo fajnie na zdjęciach, ale zabawa jest średnia, bo sterowanie i odpowiednie ustawienie żagla względem wiatru nie jest łatwe, więc dzieci po krótkiej fascynacji szybko się nudzą i przy basenie pozostają co najwyżej tylko rodzice. Kilka innych stanowisk także zajmuje dziecko na mniej niż minutę albo nie wciąga w ogóle, tak jak naszego syna np. węzły marynarskie.
Jednak ogólnie nie brakuje fajnych stanowisk, niektóre są bardzo pouczające, przedstawiają np. jak działa echosonda, dźwig portowy, jak powstaje tsunami, w jaki sposób zanieczyszczane są morza i oceny, a inne typowo rozrywkowe np. mata do tańczenia. Większość opiera się na technice i elektronice (wyróżnia się batyskaf), ale są też czysto "analogowe" np. układanie klocków, nauka wiązania węzłów marynarskich czy przymierzalnia strojów.
Dzieci bawią się więc znakomicie, jest tylko jedno ale - na oglądniecie całej wystawy przeznaczono tylko 1 godzinę! Nigdzie indziej w podobnej placówce nie ma takiego limitu. Zwiedzanie, które z założenia ma polegać na zabawie i nauce równocześnie, nie powinno sprowadzać się do wyścigu z czasem. Po dwukrotnych odwiedzinach wydaje mi się, że wystarczyłoby podnieść ograniczenie do 90 minut, by dziecko mogło w miarę spokojnie wybawić się bez poczucia niedosytu (przy założeniu że grupa nie jest przepełniona i bez długiego przesiadywania przy pochłaniaczach czasu typu klocki).
Przeraża też trochę maksymalna grupa jaka może wejść na jeden raz - ponad 50 osób! My zwiedzaliśmy zawsze po sezonie w kilkanaście osób, więc nie było żadnego problemu z tłokiem i dostępnością stanowisk.

Piętro wyżej znajduje się druga część Ośrodka Kultury Morskiej - wystawa poświęcona tradycyjnym łodziom z różnych krajów i kontynentów (bez ograniczeń czasowych). Są to głównie proste czółna i tratwy, ale jednak jak można się przekonać każdy lud wykształcił własną technikę ich wytwarzania i każda wygląda inaczej. Aranżacja ekspozycji zasługuje na pochwałę. Niektóre łodzie zawierają manekiny i wyposażenie. Ich konstrukcje, napęd, sterowanie, znacznie w danej kulturze omawiane są na tablicach ze zdjęciami. Uzupełnieniem bywają eksponaty w gablotkach.
Mi się tu bardzo podobało, dla dorosłych jest to całkiem ciekawe. Dla dzieci może mniej, ale postawiono kilka paneli komputerowych, które oprócz dodatkowych materiałów jak zdjęcia i filmy, zawierały prostą, ale wciągającą grę o rzecznej wyprawie, wymagającą nie tylko sprawności manualnej lecz również znajomości treści wystawy (pojawiają się pytania testowe), więc i ta ekspozycja może zainteresować dzieciaka, a przynajmniej można go zostawić przy komputerach i w spokoju skupić się na zwiedzaniu.

Kolejne piętro to zmieniane chyba co roku wystawy czasowe. Nie muszą być wcale o tematyce morskiej, bo my za pierwszym razem trafiliśmy na ekspozycję-quiz o Solidarności.


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
wrzesień 2014 i 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. świętokrzyskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
6.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  31 października 2017

Do kieleckiego Centrum Geoedukacji przyjechaliśmy bez rezerwacji. Próbowałem ją dokonać w dniu przyjazdu w sobotę, ale okazało się że można to robić tylko w dni powszednie. W niczym to jednak nie przeszkodziło, mimo, że dodatkowo jeszcze spóźniliśmy się na ostatnią godzinę zwiedzania. Wpuszczono nas, ale nie dołączono do grupy, lecz dano audio-przewodniki i mogliśmy zwiedzać sami. Po nas przyszła jeszcze jedna para, i też je dostali, ale dla kolejnej spóźnialskiej grupki młodzieży sprzętu już zabrakło. Szkoda, że mają go tak mało, bo glądanie ekspozycji bez przewodnika czy to żywego czy audio nie ma większego sensu. Jest ona bardzo ciekawa, przygotowana tak aby zainteresować dzieci, więc głównie mamy treści do oglądania - makiety, obrazki, zdjęcia, a tekstu i opisów niewiele. Na wielkich planszach i dioramach widzimy jak w czasach prehistorycznych wyglądało środowisko ziemi świętokrzyskiej, a więc rafę koralową, rekiny, olbrzymie ryby pancerne, trylobity, ślimaki itp. Z eksponatów naturalnych jest trochę skał i minerałów. Techniki nie ma za wiele, w sumie ze 3 stanowiska, w tym panel LCD z dziejami ziemi i fajny hologram 3D, ale gwoździe programu zostawiono na koniec.
Głównym jest Kapsuła Czasu - to maszyna przypominająca mi trochę Wkrętacza z Tytusa Romka i Atomka - rewelacyjna oprawa dla małej salki kinowej 5D. Obawiałem się, że po raz enty oglądniemy filmik z wagonika podziemnej kolejki kopalnianej, ale nie, w Kielcach nie idą na łatwiznę i jest puszczany specjalnie przygotowany film o tematyce geologicznej o wnętrzu Ziemi.
Kolejna bardzo oryginalna atrakcja to wirtualna jaskinia. Stoimy w sztucznej wodzie, słyszymy odgłosy kapania, na ścianie wyświetlane są obrazy - robi to wrażenie!
Po niej to już koniec właściwego zwiedzania, ale można jeszcze wyjść na dach budynku, aby pospacerować po rezerwacie Wietrznia, albo przynajmniej spojrzeć na niego z punktu widokowego.
Jedyne czego mi brakowało w Centrum to popularnej wśród dzieciaków tematyki dinozaurów, skamielin itp., trochę dziwne bo region słynie z takich odkryć. Nie zmienia to jednak naszego pozytywnego zaskoczenia tą placówką i bardzo wysokiej oceny. Póki co wszystko jest za darmo, więc warto skorzystać z okazji, bo na pewno tak nie będzie na stałe.


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
czerwiec 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. pomorskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
6.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  18 października 2017

Najmłodsze muzeum Gdańska przedstawia najstarsze wnętrza tego miasta. Miejsce jest naprawdę zaskakujące - znajdujemy się bowiem pod ryneczkiem warzywnym, gdzie zawsze będąc w Gdańsku zaopatrywałem się w owoce, a tu nagle między straganami wyrósł zielony pawilon z intrygującym transparentem - Piwnica Romańska.
Po zejściu w dół, nie wchodzimy od razu do piwnicy, lecz oglądamy ekspozycję w gablotkach ze znaleziskami archeologicznymi jak średniowieczne ozdoby, ceramika, grzebienie oraz krótki, ale treściwy film o dziejach tego miejsca. Jest to bardzo ciekawe wprowadzenie.
Piwnica to ceglane pomieszczenie, w którym nie ma już eksponatów, ale naprawdę czuć historię. Fantastyczny klimat robi zmieniające się oświetlenie, dzieciom mimo ciemności powinno się tu podobać. Architekturę pomieszczenia turyści poznają dzięki efektom światło - dźwięk. Reflektor kieruje się w dany punkt, a lektor omawia go z głośnika. Wszystko jest doskonale wyeksponowane i widoczne. Wrażenie robi tzw. ossuarium czyli warstwa ziemi z ludzkimi kośćmi - pozostałość po dawnym cmentarzu, na który natrafiono i także wyeksponowano.
Generalnie atrakcja tylko na niecałe pół godziny, ale na bardzo wysokim poziomie.


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
wrzesień 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. świętokrzyskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
4.5
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania   9 października 2017

Dziwnie zorganizowane muzeum pod namiotem. Zwiedzanie z audioguidem to koncepcja, która go ratuje, bo liczba eksponatów i ogólnie wyposażenie jest dość skromne. Dzięki temu zamiast kilkunastu minut możemy tu spędzić pół godziny słuchając informacji na słuchawkach. Zdecydowanie najciekawsza jest naturalnych rozmiarów makieta mamuta. Z innych fajnych rzeczy wirtualna czaszka neandertalczyka w 3D. Natomiast najbardziej zdenerwowało nas ciekawie zapowiadające się stanowisko multimedialne, o którym opowiadał lektor, a którego w ogóle nie było! Krążyliśmy, szukaliśmy i nic. Szkoda, że pracownicy centrum nie są na tyle rozgarnięci, aby pomyśleć o postawieniu jakiejś informacji, że w tym miejscu tymczasowo czegoś brakuje!
Poza tym, muzeum zajmują rekonstrukcje scen z życia neandertalczyka, tablice informacyjne z najnowszą wiedzą i odkryciami, gabloty z czaszkami i narzędziami. Jest kilka ekranów TV, ale niezbyt się postarano, bo nie dość lecą na nich zwykłe filmy z Discovery, to są one marnej jakości. Tematycznie jednak dobrane idealnie.
Ogólnie prezentuje się to nawet nieźle, placówka posiada wartość edukacyjną (można się dużo dowiedzieć) i potrafi zaciekawić dziecko. Naszemu synowi się podobało, więc ocena 4+ na zachętę. Do profesjonalnej ekspozycji archeologicznej sporo jej jednak brakuje. Może więc dziwić obowiązek rezerwacji biletu z kilkudniowym wyprzedzeniem - to zapewne skutek połączenia atrakcji z Jaskinią Raj dla wielu wycieczek. My w czerwcowy weekend nic nie rezerwowaliśmy, a i tak weszliśmy z marszu, bez żadnego oczekiwania.


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
czerwiec 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. pomorskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
4.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  30 września 2017

Fokarium to turystyczny symbol Helu - każdy chce go zobaczyć, co w porze karmienia fok skutkuje sporym tłokiem. Nawet we wrześniu, podczas kilkudniowego pobytu nie zauważyłem aby kiedykolwiek przed 11 i 14 (godziny karmienia) przy bramie nie ustawiały się tłumy ludzi. Na pewno jest nieco lepiej niż w sezonie, bo nie musieliśmy zajmować miejsca przy barierkach basenu pół godziny wcześniej aby cokolwiek zobaczyć, ale by nie było zbyt dobrze, jeden z basenów został już opróżniony z wody (pewnie czyszczą go po sezonie).
Wstęp do obiektu obmyślono bardzo sprytnie. Dzięki automatycznym bramkom wystarczy wrzucić monety 5-złotowe za każdą osobę (nie ma ulgowych) i nie musimy stać w kolejce do kasy. Są też automaty do rozmieniania pieniędzy, ale do nich mogą tworzyć się kolejki, więc lepiej mieć przygotowane piątki oraz złotówki, bo w środku jest jeszcze symboliczna opłata za wejście do pawilonu muzealnego - 1 zł.
Foki to pocieszne zwierzaki i obserwowanie ich w helskim fokarium to duża frajda, ale tak naprawdę fenomen tego miejsca jest trochę niezrozumiały. Tylko położenie nad brzegiem morza (choć nie otwartego) czyni go wyjątkowym. Foki oglądane w basenach oraz pokazy karmienia odbywające się 2-3 razy dziennie niczym nie odbiegają od tego co można zobaczyć w kilku ogrodach zoologicznych na terenie kraju. Jak dla mnie wygląda to nawet gorzej niż we Wrocławiu czy Opolu, gdzie możliwości obserwacji zwierząt czy pstryknięcia fajnych fotek są lepsze (być może mylę foki z uchatkami, ale to dla zwykłych ludzi nieistotne). Poza tym w Helu starają się traktować foki jak najbardziej humanitarnie, więc przy karmieniu nie każą im wykonywać żadnych specjalnych sztuczek, ponad to co niezbędne aby rozpoznać stan zdrowia. W zoo może to wyglądać ciekawiej, np. w węgierskim Sostofurdo odbywają się przy okazji karmienia małe pokazy cyrkowe, są też rozstawione trybuny dla widzów. W Helu takich udogodnień nie ma - jest tylko ścisk i słabe nagłośnienie.
Na plus zaliczyłbym ogólny wygląd obiektu i mostek, dzięki któremu można popatrzeć na cały obiekt z góry oraz liczne tablice informacyjne. Wiszą one zarówno wewnątrz jak i na całej długości ogrodzenia zewnętrznego. Są na nich bardzo interesujące informacje oraz zdjęcia. No i jest też muzeum. Warto je odwiedzić. Prezentuje małą wystawę, salkę z ciekawym filmem i 1 panel komputerowy, więc dzieci powinny być zainteresowane. Z muzeum wychodzą okna na podwodny widok pływających fok (ale nie skorzystaliśmy z tego, bo jak wspomniałem woda z tego basenu była spuszczona).


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
wrzesień 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. pomorskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
5.5
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  23 września 2017

Helskie muzeum spodobało mi się od razu, mimo że jego nazwa nie brzmi jakoś zachęcająco. Takie miejsca lubię szczególnie - stara zabytkowa budowla, klimatyczne wnętrza i nowoczesna ekspozycja, a do tego punkt widokowy. Budynek wyposażono w windę, do której od razu nas skierowano, sugerując aby zacząć zwiedzanie od góry, bo dolne kondygnacje zajęły wycieczki.
Taras widokowy, choć niższy wg mnie pokonuje konkurencję czyli latarnię morską. Jest otwarty, z większa przestrzenią i pięknym widokiem na Zatokę Gdańską z portem oraz plażą.
Trzy kondygnacje wystawowe skupiają się na rybołówstwie, ale możemy się też sporo dowiedzieć o historii Helu jak i całego Półwyspu Helskiego. Ekspozycje są ciekawie zaaranżowane z różnorodnymi eksponatami, makietami, modelami statków, scenkami, mapami, dioramą i wieloma tablicami informacyjnymi. Naprawdę potrafią wzbudzić zainteresowanie tematem.
Kolekcja starych pocztówek ukazują dawny Hel, a wystawa czasowa - rybactwo na znaczkach pocztowych z całego świata.
Do zwiedzania jest też otoczenie muzeum-kościoła, w którym urządzono mały skansen. Tutaj intrygują przepołowione łodzie wbite w ziemie - w ten oryginalny sposób stare łajby rybacy wykorzystywali na magazyny sprzętu.

W sumie w muzeum można spędzić ponad godzinę. Brakowało mi jedynie multimediów (przypominam sobie chyba tylko jeden ekranik LCD). Czytałem jednak, że niedługo po naszej wizycie postawiono kilka stanowisk interaktywnych...


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
wrzesień 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. pomorskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
4.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  18 września 2017

Latarnia morska położona jest w lesie na cyplu helskim. Z centrum miasteczka trzeba do niej podejść ok. 1 km wytyczoną trasą. Dla wygodnych w sezonie podobno kursują meleksy. Jest to teoretycznie ten sam kierunek co różne fragmenty helskich fortyfikacji przy ul. Kuracyjnej i plaża, ale z latarni niestety nie ma przejścia dalej - trzeba zawrócić do początku lasu i wejść na inną ścieżkę.
Z zewnątrz obiekt wygląda nawet nieźle - wysoka czerwona ceglana wieża z paroma okienkami. Schodów jest dużo, a klatka schodowa wąska, więc w sezonie mogą się tworzyć kolejki. We wrześniu nie było z tym problemu.
Po wyjściu na górę mina mi zrzedła, gdy okazało się, że nie ma wyjścia na taras i okolicę podziwiać można tylko przez szybę. Oczywiście panorama jest rozległa, ale wcale nie tak atrakcyjna jak można by oczekiwać. Odległość od morza i miasteczka jest znaczna, więc są one w oddali, na pierwszym planie mamy las i zabudowę należąca do latarni. Z 10 latarni morskich jakie dotąd zwiedziłem w Helu widok należał do najsłabszych.


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
wrzesień 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. małopolskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
2.5
  Autor  Autor: PawełLipka     Data dodania  17 września 2017

Witam, niewątpliwie sama kopalnia jest "wielka" i co do tego nie ma wątpliwości, piszę to na świeżo co mnie uderzyło po wizycie tam. Tak jak w tytule "gonitwa o kasę" pół godziny zejście,szybki spacer(prawie bieg) od stanowiska do stanowiska (brak możliwości-czasu-zadania pytań ,które nurtują turystę.Jedna grupa popychająca drugą - szybki galop po korytarzach.Szybkie siku jak zdążysz.Pół godziny oczekiwanie na wyjście. Z całej 2 i pół godzinnej wizyty 1 godz. to wyjście i wejście 1 godz. bieg i reszta to treść. Czyli cała wizyta zamyka się w 40 minutach bo tyle powinna trwać zwiedzanie no tak ale jak skasować 60 zł za 40 minut i stąd 2 i pół godziny. Nie polecam dla mało sprawnych. Brak większego rysu historycznego a szkoda.


Galeria
Data pobytu
wrzesień 2017
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
znaleziono 648
wyświetlane 1 - 10
«1234567 ... 65»Liczba atrakcji
turystycznych na stronę: