Losowe relacje

1.
SIEMUSZOWA - Drewniana cerkiew
 
3.0
Region: Woj. podkarpackie
Autor: sławoj
2.
PRZESIEKA - Ogród Japoński Siruwia
 
6.0
Region: Woj. dolnośląskie
Autor: Marta_Kulik
3.
KONIN-GOSŁAWICE - Zamek i muzeum okręgowe
 
6.0
Region: Woj. wielkopolskie
Autor: foetus
4.
ZATOR - Park św. Mikołaja
 
4.0
Region: Woj. małopolskie
Autor: foetus
5.
SZKLARSKA PORĘBA - Szrenica z koleją linową
 
6.0
Region: Woj. dolnośląskie
Autor: foetus

Szukaj w relacjach

Wybierz region:   

lub wpisz

słowa kluczowe:   

Relacje i opinie turytów

znaleziono 717
wyświetlane 1 - 10
«1234567 ... 72»
wyświetl wg:
 
  Region: Woj. zachodniopomorskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
3.5
  Autor  Autor: Lucu     Data dodania   3 listopada 2018

Świnoujście to piękna miejscowość, ładna plaża, port, miasto z kinem i galerią handlową, restauracje, baseny, aquapark, dobre zaplecze hotelowe i gastronomiczne ale osobiści denerwuje mnie fakt, że wszechobecni są niemieccy turyści - więcej Niemców niż Polaków, ceny dostosowane do Niemców - więc są wysokie, w restauracjach menu zawsze też w języku niemieckim - nawet czasami więcej niemieckiego niż polskiego, w sklepach i wszędzie sprzedawcy nawijają po niemiecku, żaden Niemiec nie wysila się, żeby dzień dobry po polsku powiedzieć, można płacić w złotówkach i euro. Nawet w centrum turystycznym restauracja niemiecka jest gdzie leci Disco Deutschland. Tymczasem w oddalonym o kilka kilometrów sąsiednim, niemieckim mieście Ahlbeck, gdzie można po plaży i parkiem na piechotę dojść - ni cholerę Niemcy po Polsku niby nie kumają, nic po polsku nie ma napisane, w żadnej restauracji, sklepie czy barze (jedynie na miejskich tablicach informacyjnych), można płacić tylko i wyłącznie w euro, trzeba opłacać niemiecką opłatę klimatyczną. Dotychczas osobiście inne narodowości nie przeszkadzały mi ale teraz jestem zrażony. Polacy za euro wchodzą w du... bez mydła a Niemcy mają nas gdzieś. Siedzą w Świnoujściu bo tu dla nich taniocha. Więc w zasadzie nie za bardzo mi się z tego względu podobało. Miasto fajne, ale trochę szacunku dla nas samych. Ciekawe czy ta opinia zostanie opublikowana ? I ile fali krytyki na to spadnie :)


Galeria
Data pobytu
listopad 2018
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
10
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Węgry
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
6.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  24 października 2018

My dostaliśmy się tam na piechotę z darmowego parkingu w centrum miasta, bo całe jezioro jest otoczone deptakiem dla rowerzystów i pieszych prowadzącym po wale.
Niedaleko jest jednak parking przy jakimś hotelu czy restauracji i chyba tam można się zatrzymać najbliżej portu.
Co godzinę odpływają z niego ok. 10-osobowe łodzie (zabierają również wózki bez potrzeby składania) i cumują przy początku ścieżki, oznaczonej dużym napisem Vizi Setany, który widać podczas zwiedzania pobliskiego Centrum Ekologicznego.
Po przypłynięciu mamy nieograniczony czas na spacer czy obserwowanie ptaków. Obsługa trasy radzi aby cały czas skręcać w lewo, wtedy na pewno obejdziemy całość ścieżki i warto się do tego zastosować. Gdy chcemy wrócić idziemy do początku trasy i zabiera nas jedna z łodzi, które krążą w tę i z powrotem do portu (czasem trzeba poczekać kilkanaście minut). Organizacja jest więc dla turystów bardzo wygodna.
Kolejny plus to utworzenie części trasy okrężnej, więc wracając nie musimy iść tą samą drogą. Inna sprawa, że ścieżka wiedzie pośród szuwarów i po pewnym czasie i tak staje się monotonna, a wręcz trochę nudna. Tylko miejscami mamy prześwit w trzcinie i widok na otwartą przestrzeń, wtedy można podziwiać piękno jeziora Cisańskiego. Odradzam zwiedzanie w palącym słońcu, bo my trafiliśmy na takie warunki i dało nam to nieźle w kość, cienia jest tu bowiem bardzo mało.
Jednak ogólnie atrakcja jest świetna, spędziliśmy tu 2 godziny. Po drodze mamy 2 wiaty, z których można wypatrywać ptaków (trzeba mieć lornetkę) lub po prostu traktować jak punkty widokowe. Wspomniana wieża nie jest wcale najlepszym z nich, bo umiejscowiono ją w terenie zarośniętym (tutaj pewnie można wypatrzyć ciekawe gatunki ptactwa). Obok wieży znajduje się mała przystań i jest tam dojście nad wodę, widzieliśmy przepływające kajaki, łódki, a także kaczki i 1 łabędzia. W tak interesującym miejscu powinny być ławki, ale niestety jest tu tylko zamykana furtka i mieliśmy chyba szczęście, że ktoś przed chwilą przypłynął, dlatego pozostała otwarta. Przewodnik już czekał aż wyjdziemy, aby ją zamknąć. Ławki są za to pod koniec trasy okrężnej (czyli na początku, jeśli ktoś najpierw pójdzie w prawo) wraz z WC, jest to specjalne miejsce wyznaczone na odpoczynek.
Podczas powrotu sternik nieco ożywia zmęczonych pasażerów prezentując możliwości łodzi i wciskając gaz do dechy - bardzo fajne zwieńczenie wycieczki!


Galeria
Wiek dziecka(i)
10 lat
Data pobytu
sierpień 2018
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Węgry
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
6.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania   9 października 2018

Ekocentrum to bardzo popularna atrakcja na Węgrzech, wybraliśmy się więc w wakacyjny dzień powszedni. Niewiele to dało, bo na parkingu miejsca nie znaleźliśmy. Jest on na oko 2x za mały na ilość odwiedzających w sezonie. W dodatku gdy już wjedziemy nie znajdując miejsca to trudno nawrócić, bo parkingowy wpuszcza wszystkich bez względu na to czy jest coś wolnego czy nie. Pozostał nam płatny parking (12 zł/dzień) przy głównej drodze, on też był prawie pełny.
Przy kasie trzeba się zdecydować na typ biletu. Na bramie wisi tablica, która w przejrzysty sposób przedstawia różnice między nimi. Jakiś Polak, który był tu już kilka razy doradził aby na pierwszy raz wziąć pełny pakiet z filmem oraz rejsem łodzią i tak też zrobiliśmy. Godziny tych atrakcji są ustalane przy kasie i trzeba się ich trzymać.
Za wejściem mamy plan całego Centrum Ekologicznego (szkoda że jedyny w całej placówce), można wejść do środka budynku, zwiedzić zoo po lewej lub zoo po prawej z atrakcjami dla dzieci i skansenem. Przestrzeni jest więc sporo i tłok nie jest odczuwalny. Pierwszy plac zabaw mamy od razu za bramą. Idąc w prawo będą kolejne, dzieci mają tu ogólnie mnóstwo rozrywki. Poszliśmy więc w tę stronę. Na zmianę oglądamy zwierzęta i zatrzymujemy się na placach zabaw. Najpierw jest mostek na stawie z żółwiami, klatką z kormoranem oraz wydrą, której jednak nie udało się tu zobaczyć. Żółwi jest bardzo dużo, trzeba je tylko wypatrywać w wodzie czy na brzegu, bo zlewają się z otoczeniem. Dalej jest znów plac zabaw i kolejne zwierzęta jak jeleniowate, bażanty i staw z pelikanami. W bocznej alejce znajduje się hodowla królików w klatkach. Są różne gatunki, zarówno małe jak i wielkie. Dzieci mają sporo radochy z karmienia ich mleczem czy trawą, bo gdy zobaczą jedzonko prawie wszystkie się zbiegają, niestety w pobliżu brak zieleni więc pokarmu trzeba szukać kawałek dalej. Warto zerwać wcześniej po drodze i przyjść z pełną garścią.
Część skansenowa jest mało interesująca - sprzęt rybacki, zagroda z kurami i innym ptactwem oraz jedna chałupa z dawnym wyposażeniem.
Dalej utworzono kolejny place zabaw, ale dla trochę starszych dzieci, bo na wodzie. Pływa się tratwami, przebiega przez ruchomy pomost, wyciąga wiadro z wodą ze studni itp. Oryginalny pomysł, ale wg mnie lepiej aby dla tratw była utworzona jakaś trasa, bo mimo że dzieci fajnie się tu bawią, to raczej krótko, bo pływa się tak bez celu. Na środku zaś postawiono drewnianą wieżę, z zakręconą ścieżką prowadzącą lekko pod górę, która wydaje się jakimś celem zabawy, ale w środku nic nie ma, a ściany są tak wysokie że dziecko nic z niej nie widzi.
Obok jest labirynt roślinny, w którym mamy rozrzucone litery tworzące wyrazy - zagadki, osobny w j. węgierskim i angielskim. Trzeba więc nie tyle szukać wyjścia z labiryntu lecz liter - kolejna super zabawa. W punkcie informacyjnym zgłasza się rozwiązanie zagadki i podaje swoje dane, które uczestniczą w losowaniu nagród. Naprawdę warto to zrobić, bo my po miesiącu od wyjazdu dostaliśmy przesyłkę z Węgier, a w niej 30-cmetrową rybę - maskotkę!
Na trawniku przy labiryncie można jeszcze podziwiać śmieszne zwierzęta wykonane z pomalowanych beli siana.
Zwiedzanie siedziby Ekocentrum zaczęliśmy od seansu w kinie. Jest to 15- minutowe przedstawienie przyrody Jeziora Cisańskiego w trójwymiarze, niestety tylko w j węgierskim. Ładne widoki, ale nie uznałbym tego za obowiązkową atrakcję. Cały budynek jest nowoczesny, są windy i terminale komputerowe. Warto go zwiedzać z audioguidem w j. polskim, jest on do wypożyczenia we wspomnianym punkcie informacyjnym, niestety za dodatkową opłatą 12 zł i z limitem czasowym 2 godzin. W tym czasie spokojnie jednak skorzystają z niego 2 osoby. Audioguide prowadzi nas po kolei po wszystkich zakamarkach Ekocentrum. Niektóre informacje są bardzo przydatne, przede wszystkim omówienia Cisy i akwariów, inne, jak np. o żabach czy wężach można sobie darować.
Wielkie akwaria położone w części podziemnej budynku są głównym magnesem przyciągającym turystów do tej atrakcji. Jest ich kilkanaście z kulminacją w postaci 7-metrowego tunelu, w którym wielkie bieługi i jesiotry pływają z każdej strony, również nad głowami. Wygląda to fantastycznie, mimo że nie jest to zbiornik morski, który zwykle prezentuje się lepiej od słodkowodnego. Z przewodnika audio dowiemy się, że kiedyś Cisa była pełna takich ryb, a nawet znacznie większych osobników i obecnie próbuje się przywrócić rzece stan sprzed kilkuset lat.
Jedno z akwariów zamieszkuje wydra. Może być gdzieś schowana, radzę jednak poczekać albo zaglądać czy nie jest aktywna, bo ten pocieszny zwierzak jest równie atrakcyjny jak wielkie ryby.
Na parterze Ekocentrum znajdują się m.in. mniejsze terraria z płazami i gadami prowadzącymi nocny tryb życia, ale za pomocą sztucznego oświetlenia odwrócono im pory dnia, aby zwiedzający mogli je oglądać w ruchu np. na łowach i interaktywna mapa. Na piętrze dookoła sali konferencyjnej w pokojach umieszczono różne drobne atrakcje, jak stanowiska z mikroskopami, specjalne pudełka z pięknymi widokami Księżyca czy gór, trochę gablotek z eksponatami przyrodniczymi i małych akwariów, jest też sala zabaw z wielkim basenem kulkowym. Na 2. piętrze znajduje się niski taras widokowy i dość ciekawe stanowiska z - 2 rowerkami, na których generujemy prąd i podświetlamy obraz przed sobą. Wyżej jest już tylko taras widokowy na szczycie wieży. Widać z niego całą okolicę, przede wszystkim malownicze jezioro utworzone na Cisie, poprzecinane zielonymi pasami lądu, choć drzewa na brzegu psują nieco widok.
Po lewej stronie Ekocentrum poprowadzono okrężną ścieżkę wzdłuż której prezentowane są różne zwierzęta. Najciekawszy jest wielki żółw lądowy, którego można dotknąć! Poza tym lisy, szakal, borsuk, orzeł i mniej interesujące bydło węgierskie, osły, kozy, bociany i inne ptactwo. Jest minizoo, ale dość dziwne, bo z ostrzeżeniem że wchodzi się na własną odpowiedzialność.
Wycieczka łodzią odbywa się z portu przy Ekocentrum. Na jednej łódce mieści się ok. 15 osób, można wejść z wózkiem. Podczas rejsu zataczamy pętle po jeziorze, płynąc między szuwarami jak i na otwartej przestrzeni. Sternik-przewodnik opowiada coś czego oczywiście nie rozumiemy, ale widoki są super. Z wieży widokowej na środku jeziora możemy dojrzeć pomosty spacerowe, ale nie docieramy do nich, to osobna atrakcja pod nazwą Vizi setany. Do niej także płynie się podobną łodzią, więc jeśli ktoś miałby ją w swoich planach, teoretycznie mógłby odpuścić rejs z Ekocentrum, jednak jest on zdecydowanie ciekawszy, płyniemy 45 minut i zagłębiamy się w zakamarki Cisy, a tam tylko niecałe 10 minut prostą trasą do wejścia na pomost.

Centrum Ekologiczne posiada skromną gastronomię, ale wystarczającą. Stoisko z hot-dogami, lody oraz bar z prostym menu - frytki z kotletem albo serem smażonym. Trzeba przyznać, że jest to smaczne i tanie. Obok znajduje się też sklep z pamiątkami.
Jedyny minus tego miejsca to koszty. Jak na instytucję publiczną są dość wysokie (2+1 - 150 zł z parkingiem i audioguidem), mamy jednak zapewnioną rozrywkę na cały dzień, my spędziliśmy tu prawie 8 godzin. Cenę biletów można też znacznie obniżyć rezygnując z filmu i rejsu.


Galeria
Wiek dziecka(i)
2 i 10 lat
Data pobytu
sierpień 2018
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. mazowieckie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
5.0
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania  21 września 2018

Zamek efektownie góruje nad miastem i jest dobrze widoczny z drogi krajowej przecinającej Iłżę. Wysoka wieża ciekawie prezentuje się szczególnie w nocy, gdy jest podświetlona. Droga na górę prowadzi po schodach, więc zwiedzanie z wózkiem jest utrudnione.
Niegdyś była to potężna twierdza, niestety dziś do oglądnięcia zostało z niej niewiele, choć ostatnie prace konserwatorskie zwiększyły nieco atrakcyjność turystyczną zabytku. W murach zamku górnego, tuż pod wieżą, odrestaurowano część skrzydła mieszkalnego i dzięki temu możemy wejść do komnat na parterze i zapoznać się z wystawą o dziejach zamku. Składa się ona z tablic z tekstem i ilustracjami, na których ciekawie i dość szczegółowo omawia się historię tego miejsca. Poza tym można pochodzić między murami zamku górnego i oczywiście wejść na wieżę z charakterystycznym parasolem ochronnym na szczycie. Widok na okolicę z miasteczkiem i zalewem bardzo fajny.
Zamek dolny to wielki pusty plac, tylko na jego krańcach widać resztki murów. Znakomicie nadaje się na turnieje rycerskie i właśnie w czasie jednego z nich go zwiedzaliśmy zabytek. Atrakcji sporo na cały dzień - od dawnych tańców, przez pokazy rycerskie (w tym również na koniach), występ sokolnika, aż do wielkiej bitwy. Tylko tłok duży i kolejki do gastronomii...


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
maj 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. dolnośląskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
2.0
  Autor  Autor: Marek     Data dodania  15 września 2018

Miejscowość jak wszystkie jej podobne w górach. Ludzie życzliwi zarowno w hotelach jak i restauracjach. Niewątpliwie zasługuje na uwagę hałas jaki generują kuranty koscielne. Trudno mówić o wypoczynku w takich warunkach.


Galeria
Data pobytu
Wrzesień 2018
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
10
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. łódzkie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
1.0
  Autor  Autor: xx     Data dodania  11 września 2018

Ogólnie mam nie za fajne wrażenia. Fatalna obsługa przy kasach;na fakturę czekam już dwa miesiące(wiem że mnie olali);po takiej pięknej reklamie spodziewałem się że będzie b.dużo zwierząt...jak ktoś nie widział kózki,osiołka itd.to zapraszam,jedyną ciekawostką jest biały lew; jak dla mnie szkoda kasy.


Galeria
Data pobytu
lipiec 2018
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
10
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Węgry
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
1.0
  Autor  Autor: Andra     Data dodania  10 września 2018

Ludzie, nie wierzcie reklamom. TO ZWYKŁE OSZUSTWO. Ci którzy rozpisują się w superlatywach chyba tam nie byli. Byłem tam z rodziną 27-go sierpnia. Obiecywaliśmy sobie pobyt kilkudniowy a na basenach byliśmy ok. 30 minut i 41 Euro (12800 Forint) nie nasze... Najcieplejsza woda miała 24 st.C. Poza tym tłok i dopłaty na inne baseny z których nie skorzystaliśmy. Zwinęliśmy się natychmiast i skierowaliśmy się do Besenowej w Słowacji gdzie było naprawdę SUPER.


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
Sierpień 2018
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
01
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Węgry
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
1.0
  Autor  Autor: Kaya     Data dodania   4 września 2018

Byliśmy z rodziną w tym dosyć polecanym miejscu i nigdy więcej już tam nie pojedziemy. Na starcie babeczka sprzedała nam zle bilety ale wręczyła opaski do strefy że zjezdzalniami. Nie byliśmy tego świadomi. Przed wejściem do strefy Aquaparku okazało się że bilety mamy na... wczoraj. Serio. Musieliśmy ze wszystkimi rzeczami wracać naprawdę spory kawałek do pierwszych kas, wyjaśniać sprawę. I nie, nie uslyszelismy przepraszam za zmarnowaną GODZINĘ na spacery z płaczącą trzy latką. Nie mogła pójść do basenu bo wszyscy mieliśmy ZŁE opaski i wszyscy musieliśmy biegać w te i z powrotem. Jedynie 'no przecież każdy może się pomyslic' marnym angielskim. Tłumy okropne, wszystkie szatnie na kluczyk zajęte, jest ich zdecydowanie za mało. Nie ma normalnych przebiralni. Toalety straszą. Trzylatkę przebralam gdziekolwiek a dorośli musieli.. W ciasnym WC. No chyba że ktoś lubi koedukacyjne przebieralnie, to nie bedzie dla niego problemu, były takie chyba 2 spore sale z golaskami. Bardzo rozległym kompleks. Ale okropna obsluga, która w kasach przed aquaparkiem nie może rozwiązać prostego problemu tylko gonią nas kilkaset metrów. Dla mnie było to nie do pojęcia, gdyż mieliśmy wszystkie paragony itd. Zjeżdżalnie już nie pierwszej świeżości mówiąc najdelikatniej, betonowe schody. Nie wiem czy to tam, ale całą rodziną z wczasów wróciliśmy chorzy. Lekarz podejrzewa bakterię legionellę, która bytuje w klimatyzacjach hotelowych albo .. W ciepłych źródłach i wilgotnym środowisku. Dla nas ten wyjazd to była masakra. Bilety drogie jak na ten stan obiektu, okropne toalety i brak przebieralni czy szatni, brudno. Nie polecamy!


Galeria
Wiek dziecka(i)
3 i 14
Data pobytu
Sierpień 2018
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. małopolskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
2.5
  Autor  Autor: Emma2404     Data dodania   3 września 2018

Biedne konie ciągną patologicznych mieszczuchów pod górę. Jak ci się niechce iść to lepiej płaszcz dupsko w domowym fotelu. Wczoraj byłem świadkiem jak koniom wylicza się ilość wody do wypicia. Może by tak furmanowi dać naparstek wody po takim wysiłku.


Galeria
Data pobytu
2.09.2018
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
  Region: Woj. dolnośląskie
 
Użytkownik ocenił atrakcję:
 
4.5
foetus  Autor  Autor: foetus     Data dodania   1 września 2018

Jest to placówka, ktora przez zabwę uczy, przypominająca gdańskie Hewelianum, gdyński Experyment czy toruński Młyn Wiedzy, które mieliśmy już okazje odwiedzić, lecz na znacznie mniejsza skalę. Nie należy więc oczekiwać jakichś fajerwerków. Zajmuje 2 duże pomieszczenia i 2 małe w budynku na peryferyjnym osiedlu Wałbrzycha.
Nasze dziecko, jak chyba każde, bardzo lubi tego typu miejsca, więc i tu spędziliśmy przyjemne 3 godziny. Trafiliśmy na dzień, gdy były urządzane urodziny, ale tłoku się nie odczuwało, bo osób było niewiele, a miejsca jest wystarczająco dużo.
W ExploraPark bardzo mocno postawiono na łamigłówki logiczne i matematyczne, jest też sporo budowania różnego rodzaju klocków, mozaik i konstrukcji. Interaktywne stanowiska udowadniają prawa matematyczne, pokazują złudzenia optyczne, odwzorowują zjawiska fizyczne, dzieci mogą oczywiście same eksperymentować, testować i bawić się w odkrywców, zdobywając przy tym wiedzę w sposób niedostępny w szkołach. Jeśli nie mogą sobie z czymś poradzić, zawsze mogą podejść do kogoś z personelu, który wszystko objaśni.
Syna najbardziej wciągnęły drewniane klocki, z których budowało się trasę dla toczącej się kulki. Pewnym minusem jest konsola do gier - trudno zmusić chłopaka do łamania głowy zagadkami logicznymi, gdy obok rówieśnicy świetnie się bawią przed monitorem.
Placówka jest przeznaczona dla dzieci mniej więcej od 5 lat, ale i młodsze jak zobaczą tyle różnego rodzaju klocków, układanek i innych kolorowych "rupieci" to też powinny być zadowolone. Rolą dorosłych jest tu głownie nadzór nad dziećmi, ewentualnie pomoc w rozwiązywaniu łamigłówek, co można potraktować jako wyręczanie personelu, w tym kontekście nie podobna mi się, że rodzice muszą płacić za wejście więcej niż dzieci, co jest kompletnie niezrozumiałe. To miejsce nie jest bowiem stworzone dla dorosłych, więc cennik powinien wyglądać inaczej.
W środku jest sklepik z zabawkami i książkami edukacyjnymi, można też poobserwować rybki w kliku akwariach. Brak jednak gastronomii.


Galeria
Wiek dziecka(i)
8 lat
Data pobytu
kwiecień 2016
Czy ta relacja była dla Ciebie pomocna? 
00
Zgłoś naruszenie zasad
znaleziono 717
wyświetlane 1 - 10
«1234567 ... 72»Liczba atrakcji
turystycznych na stronę: