Mini-gokarty

BAŁTÓW - JuraPark Bałtów

 
5.5 (2)
Hot   16102 1

Pterodaktyl w dinoparku

Informacje o atrakcji turystycznej

Kraj / Region
Miejscowość
Nazwa atrakcji
JuraPark Bałtów
Atrakcja całoroczna

JuraPark Bałtów to pierwszy park dinozaurów w Polsce. Otwarcie nastąpiło 7 sierpnia 2004 roku. Miejsce na park wybrano nie przypadkowo, od lat 70-tych XX wieku odkryto tu wiele śladów prehistorycznych gadów. Sam dinopark zajmuje powierzchnię 3,5 ha, ale cały Bałtowski Kompleks Turystyczny (największy w kraju) rozrósł się z czasem do 100 ha. Oferuje tak różnorodne atrakcje jak: ścieżka z naturalnej wielkości dinozaurami, zoo, safari, jazda na koniach, zajęcia edukacyjne, lunapark, wrotkarnia, tor saneczkowy, muzeum, oceanarium, kino 5D itp. Twórcą JuraParku Bałtów jest Stowarzyszenie "Delta" z Ostrowca Świętokrzyskiego, które prowadzi również Park Nauki i Rozrywki w Krasiejowie oraz Jurapark Solec. Od roku 2018 roku stowarzyszenie zostało zastąpione przez firmę DLF Invest Sp. z o.o.
JuraPark Bałtów jest czynny przez cały rok, zimą częściowo zamienia się w Wioskę Świętego Mikołaja, funkcjonuje też Stacja Narciarska "Szwajcaria Bałtowska".

GALERIA

Zdjęcia

Żubr w zwierzyńcu górnym
Deinonych i Iguanodon na dinościeżce
Zwierzyniec dolny
Safari na zwierzyńcu górnym
Łódki w parku rozrywki
Wesołe  miasteczko
Dinopuzzle w Sabathówce
Karuzela łańcuchowa mała
Kolejka górska (mini-rollercoaster)
Statek - plac zabaw
Rollercoaster
Dmuchańce
Karuzela łańcuchowa
Mini-gokarty

ATRAKCJE W POBLIŻU

Zobacz inne atrakcje turystyczne na Kielecczyźnie. Możesz dzięki nim zaplanować swój urlop lub ciekawy, wakacyjny lub weekendowy wyjazd z dzieckiem.   Podziel się relacją z własnej wycieczki lub podróży rodzinnej!

KONTAKT, LOKALIZACJA (rozwiń)

Współrzędne geograficzne*:
Bałtów / Świętokrzyskie - JuraPark Bałtów

format D: N51.017062°,  E21.548245°
format DM: 51° 1.02372'N, 21° 32.8947'E 
format DMS: 51° 01' 01.42''N, 21° 32' 53.68''E 

*Istnieje kilka formatów zapisu współrzędnych geograficznych. Każde urządzenie GPS lub mapa elektroniczna używa któryś z poniższych trzech:
  • Format D (lub DD) - Stopnie / Stopnie dziesiętne, używany m.in. przez Google Maps;
  • Format DM - Stopnie Minuty;
  • Format DMS - Stopnie Minuty Sekundy, używany m.in. przez Automapę.
Otwórz w:  Google Maps,  Bing Maps,  Openstreet Maps

MAPA I DOJAZD (rozwiń)

Swap Start/End

NOCLEGI (rozwiń)

Możesz wyszukać noclegu w okolicy miejscowości/lokalizacji Bałtów w serwisach rezerwacyjnych, z którymi współpracujemy. Cena jest zazwyczaj niższa niż przy tradycyjnej rezerwacji.

Noclegi - Booking.com    

Baza noclegowa: meteor-turystyka.pl
Każdy może tu dodać bezpłatnie miejsce noclegowe w okolicy miejscowości/lokalizacji Bałtów wraz z opisem i 1 zdjęciem. Wpis będzie widoczny przy wszystkich atrakcjach w tej miejscowości.

Relacje turystów

Liczba relacji: 2
Ocena atrakcji
 
5.5(2)
Dodaj relację
Masz już konto w serwisie? .
Aby dodać relację i ocenić atrakcję turystyczna posiadanie konta nie jest konieczne (choć zalecane). Wystarczy podać tylko nick/pseudonim pod jakim będzie wyświetlana relacja i prawidłowy email (pozostanie ukryty i bezpieczny)
Ocena (im wyższa tym lepsza)
Ocena atrakcji
Jak oceniasz tę atrakcję w skali 1-6 ?
Relacja - dodatkowe informacje
Wiek dziecka lub dzieci w czasie pobytu w opisywanym miejscu (opcjonalnie).
Przybliżona data pobytu w opisywanym miejscu, np. lipiec 2016 (ważne jest podanie roku)
Relacja
Zdjęcia możesz przesłać zaraz po dodaniu relacji
Ocena atrakcji
 
6.0
Tym razem Bałtów odwiedziliśmy tylko w celu skorzystania z parku rozrywki. Można już wykupić na niego specjalny karnet i w porównaniu do wesołych miasteczek w miejscowościach wypoczynkowych zabawa tutaj naszych pociech kosztuje wielokrotnie mniej. Istnieje też możliwość płacenia żetonami (po 3 zł) za poszczególne atrakcje i w pewnych przypadkach jest to przydatne.
W parku obowiązują liczne limity praktycznie na wszystkich urządzeniach i są one mocno restrykcyjne - zarówno na wiek, wagę jak i wzrost. Optymalny wiek dziecka to 6-10 lat. Nasza 5-letnia córka również skorzystała ze wszystkiego z czego chciała, 13-letni syn już nie. Gdy jakaś atrakcja wymaga opiekuna np. dla dzieci poniżej 8 lat, rodzic może wejść z dzieckiem bez wykupywania biletu dla siebie, co pozytywnie wyróżnia lunapark bałtowski.
Jedyna grupa, która wg mnie powinna przemyśleć tu przyjazd, to rodzice maluchów do 3 lat, szczególnie ze starszym rodzeństwem. Widziałem sporo płaczu i rozpaczy, gdy mały dzieciak musi patrzeć jak starszy brat korzysta z atrakcji, a on nie może. Nawet na ciuchcię, która jedzie z prędkością chyba 2 km/h nie da się wejść. Dla takich maluchów jest jedynie namiot, w którym mają trochę atrakcji dla siebie, ale nic na zewnątrz. Wstęp <3 lat kosztuje jednak tylko 1 zł, więc nie można mieć pretensji.
Jest jednak sposób aby to obejść. Nie kupować biletu za złotówkę lecz ulgowy albo kilka żetonów i zapewnić obsługę, że dzieciak skończył 3 lata. Wtedy skorzysta z ciuchci, kaczek czy karuzeli konikowej.
Niektórzy wszczynają awantury, bo dziecko które przy kasie miało 2 lata i weszło za 1 zł, na karuzeli ma już powyżej 3 lata i matka pieni się gdy obsługa każe opuścić atrakcję. Nie ma co próbować takich numerów - nie przejdą.
Awantury zdarzają się też z innych powodów. Trafiają się ludzie kompletnie bez szacunku do innych, np. facet stoi sam w kolejce, po czym gdy zbliża się jego kolej przychodzi 6 dzieci, i ten je wpuszcza twierdząc, że zajął dla nich miejsce. Co oznacza dla kolejnych dzieci niespodziewane 20 minut czekania. Naprawdę brak słów... Na szczęście tacy osobnicy pojawiają się rzadko.

Niestety, nasze nadzieje, że w środku tygodnia nie będzie tłumu ludzi okazały się płonne. Jedyny moment kiedy można swobodnie korzystać z atrakcji to ok. 90 minut po otwarciu obiektu. Potem już spore kolejki do najlepszych urządzeń są permanentne. Nie można również liczyć, że pod koniec dnia kolejki będą mniejsze. Po godz. 17 ogonek do Rollercoastera (czyli zjeżdżalni grawitacyjnej) był o połowę większy niż w środku dnia!
Najdłużej czeka się właśnie do Rollercoastera. Obsługa jest przesadnie ostrożna i wypuszcza pojazdy w bardzo dużej odległości od siebie. Nie ma więc możliwości kolizji ani potrzeby hamowania za maruderami, ale ogólnie jest to bezsensowne, bo trasa zjazdu jest krótka, a podjazd bardzo długi i de facto naturalna przepustowość atrakcji spada ok. trzykrotnie. Jeszcze nigdzie nie widziałem, aby wypuszczano pojazd dopiero gdy poprzedni jest na szczycie zjazdu!
Druga oblegana atrakcja to mini-gokarty. Dzieciaki uwielbiają nimi jeździć, ale są tylko 4 i trzeba się wystać w kolejce.
Obok jest równie popularny stawik z elektrycznymi łódeczkami, których jest 5. Ludzie zazwyczaj dzielą się i jeden opiekun/rodzic stoi przy autkach, drugi przy łódkach i w ten sposób dziecko nie czeka aż tak długo. Poza tym jeszcze przy eurobungy tworzą się kolejki.
Inne atrakcje, w tym mini-rollercoaster były dostępne cały czas. Na dmuchańcach czy w basenie kulkowym nie zauważyłem ograniczeń ilościowych, więc mimo że w sumie urządzeń nie ma zbyt wiele (z nowych rzeczy pojawiła się wrotkarnia, ale nie korzystaliśmy), to i tak zapewnią dzieciakom cały dzień zabawy.
Dla nastolatka jest znacznie mniej atrakcji: Poza rollercoasterami i łódkami tylko statek piracki, karuzela łańcuchowa, plac trampolinowy. Do reszty będzie za wysoki lub za ciężki.
Gratisowo można korzystać z 2 tyrolek, oryginalnego placu zabaw na statku i tratwy na rzeczce przeciąganej za pomocą koła.

Gastronomia została nieco powiększona, ale w porze obiadowej czeka się dość długo. Jednak do baru w okienku i dań na wagę doszła smażalnia ryb przy tratwie. Jest bardzo fajnie urządzona z labiryntem drewnianych pomostów i żałowaliśmy, że zobaczyliśmy ją dopiero przy opuszczaniu parku. Na terenie kompleksu działa też kilka punktów z lodami i goframi oraz dość wykwintna restauracja.

Podsumowując, mimo kolejek wyjazd bardzo udany, dzieci zadowolone. Młodsze w ogóle nie chciało wyjść...

Relacja - dodatkowe informacje

Wiek dziecka/i
5 i 13 lat
Data pobytu
lipiec 2021
Karuzela łańcuchowa mała
Kolejka górska (mini-rollercoaster)
Statek - plac zabaw
Rollercoaster
Dmuchańce
Karuzela łańcuchowa
Mini-gokarty
Ocena atrakcji
 
5.0
Długo zwlekaliśmy z odwiedzinami  JuraParku w Bałtowie. Wiele słyszeliśmy o tamtejszych atrakcjach i czekaliśmy aż syn podrośnie, aby mógł z nich świadomie korzystać. Cały kompleks robi wrażenie, jest naprawdę potężny. Dzieli się na na część z płatnym wstępem czyli dinopark i 2 zwierzyńce oraz park rozrywki ze swobodnym dostępem. Niestety panują tu inne zasady niż w JuraParku Solec Kujawski, choć oba stworzyło Stowarzyszenie Delta.   Na dzień dobry  trzeba zapłacić za parking i zdecydować się na rodzaj biletu. W 2012 roku do wyboru był zwykły bilet do dinoparku, karnet Premium  i najdroższy karnet Gold. Dzieci poniżej 4 lat gratis. Każdy  powinien przeanalizować co mu się opłaci, ale ja zdecydowanie zawsze polecam najdroższa opcję, summa summarum wyjdzie najtaniej. 

Najpierw oczywiście wyruszyliśmy na ścieżkę edukacyjną z dinozaurami. Porównując z konkurencyjnymi dinoparkami nie jest ona zbyt długa, wyróżnia się jednak pięknym położeniem pośród zalesionych wzgórz, nad malowniczą rzeczką Kamienną. Czasem dina można zobaczyć nawet na drugim brzegu rzeki! Największe wrażenie zrobił na mnie wiszący nad wodą kecalkoatl, ale wielki diplodok i inne figury też są  fajne. W jednym miejscu można natknąć się na wizjer w płocie z informacją, że stąd widać na skale prawdziwy ślad dinozaura spokrewnionego z allozaurem. Nie próbujcie go wypatrywać, bo ślad (wg lokalnych legend Czarcia Stopka) rzeczywiście jest, ale na górze skały i nie widać go z dołu. Można podejść do niego po wyjściu z JuraParku. 
Po ścieżce edukacyjnej skierowaliśmy się do muzeum, które trochę nas rozczarowało - nie równa się z Solcem Kujawskim. Składa się z dwóch korytarzy, jeden poświęcony jest minerałom, drugi paleontologii. Najciekawszymi eksponatami muzeum była  czaszka allozaura i podświetlane minerały. 
Trzeci element dinoparku to wielki plac zabaw. Nie wystarczyło nam już na niego czasu i przyszliśmy na 15 minut przed zamknięciem parku. Nie było żadnych dzieci, szkielet dinozaura do zabawy w paleontologa był cały odkopany, a wokoło leżało z 50 łopat. Duży kontrast z np. Zaurolandią w Rogowie, gdzie łopat było 0! Poza tym jest tu kilka dużych urządzeń do zabawy oraz parę mniejszych atrakcji, ogólnie bardzo  fajne miejsce dla dzieciaków. 

Z dinoparku bocznym wyjściem przechodzi się do części parku rozrywki z torem samochodowym i łódkami na wodzie. Na samochody syn jest za mały, ale łódki zna już z  Solca i  je uwielbia, bo siedząc z jednym  z nas może sam kierować i dodawać gazu. 5 czy 6 minut jazdy kosztuje 10 zł, więc bez karnetu szkoda się tu pokazywać.
Najdalej położoną atrakcją parku rozrywki jest rollercoaster - tak zwie się tutaj tor ze zjeżdżalnię grawitacyjną. Tu nastąpiło wielkie rozczarowanie - nasz syn  nie mógł z niego skorzystać, bo dozwolony jest od 5 lat. Zaliczyliśmy wiele tego typu atrakcji w Polsce i na Węgrzech i zawsze dolną granicą było 3 lata, jednak w Bałtowie wymyślono sobie  5 lat i próżno szukać tak istotnej informacji na ich stronie!! To wielki minus tego Jura Parku. Tor nie jest zbyt długi, ale w porządku. Wyróżnia się 3 stromymi zjazdami w dół.
Reszta parku rozrywki to standardowe dmuchańce, trampoliny, karuzele dla maluchów, ciuchcia i kaczki jeżdżące w kółko, eurobungy, statek pirata. Z ciekawszych atrakcji  jest kino 5D i pociąg - familycoaster. Niestety tutaj także panują te same zasady co na normalnym rollercoasterze, dzieci muszą mieć 5 lat - to już debilizm do potęgi, bo skoro familycoaster to powinna móc jeździć cała rodzina, poza tym  jazda nie jest specjalnie szybka i dla dziecka nie ma żadnego zagrożenia. 
Na szczęście tu udało nam się przemycić syna. Kto nie ma karnetu w parku rozrywki płaci żetonami, atrakcje kosztują od 3 do 9 zł, tylko wielka tyrolka dla dorosłych (zjazd na linie) 15 zł. Nie ma kompletnie żadnej różnicy między Bałtowem a wszelkimi okazjonalnie rozkładanymi dmuchańcami - 3 zł za 3 minuty zabawy. Gratisowo dziecko może zjechać na minityrolce, przepłynąć się na pomysłowo zrobionej tratwie z obracanym sterem, który napędza ją po linie oraz pobawić się na fajnym,  piętrowym statku. 
Przy parku jest bardzo dobra restauracja z samoobsługowym wyborem potraw (rewelacyjne pieczone ziemniaki).

Po obiedzie poszliśmy do zoo podzielonego  na zwierzyniec dolny - tradycyjny i górny do zwiedzania z przewodnikiem w autobusie, czyli coś w rodzaju safari. Zwierzyniec dolny nie jest duży, nie ma specjalnie ciekawych zwierząt, ale jest dobrze zorganizowany, jest czysto i  nie śmierdzi. Zwierzaki są na wybiegach jak i w klatkach. Można zobaczyć sarny, koniki, osiołka, kozy, małpy, kangury, egzotyczne ptaki, czy małe ssaki w rodzaju szopa, skunksa itp. Na zwiedzanie zwierzyńca górnego trzeba się najpierw umówić w kasie koło zoo dolnego.  Turystów zabiera amerykański autobus szkolny, który powoli przemierza drogi zwierzyńca na dosyć wysokim wzgórzu. Zwierzaki żyją tu swobodnie na sporym terytorium,  poprzedzielanym ogrodzeniem na kilka stref. Są tu m.in. daniele, łosie, kozice, lamy,  muflony, strusie, bydło szkockie.  Na początku mieliśmy przygodę, bo natrafiliśmy na problem z zamknięciem bramy i autobus musiał się zatrzymać  a wtedy zaatakował nas struś! Autobus ma tylko jeden przystanek - przy zagrodzie żubrów. Mimo gorąca jeden osobnik pięknie pozował nam na środku zagrody przy wielkim konarze. 
Całe safari trwa 50 minut. Mamy tylko jedno porównanie podobnej atrakcji z safari w czeskim zoo Dvur Kralove i trzeba przyznać, że przejażdżka grupowa z przewodnikiem jest jednak lepsza niż we własnym aucie. Można się dużo dowiedzieć o historii oglądanych zwierząt i ciekawostek z nimi związanych, a siedząc wyżej i nie zajmując się kierownicą można więcej zobaczyć i zrobić lepsze zdjęcia.
Kolejna atrakcja JuraParku to kamieniołom Sabathówka, gdzie prezentowane są  ślady dinozaurów, a dzieci mogą uczestniczyć zajęciach paleontologiczno-plastycznych. To tylko teoria, bo obecnie Sabathówka jest otwarta, nie pobiera się opłat, ale nic tam się nie dzieje. Podobno jest w "reorganizacji". Można jednak pooglądać wiele tropów pozostawionych przez dinozaury, nie wiem jednak czy to oryginały, bo są wypukłe, jakby był odlewami. Poza tym są do ułożenia świetne kamienne dinopuzzle.

Na koniec poszliśmy do kopulastej budowli, która mieści prehistoryczne oceanarium. Dostaliśmy okulary 3D i weszliśmy do ciemnego korytarza.  Ściany oceanarium wyłożone są wielkimi ekranami 3D, na których można oglądać zwierzęta w rodzaju liopleurodona, przodka rekina, wielkiego żółwia i inne prehistoryczne stwory wodne. Atmosferę tworzą  dźwięki z morskich głębin, na jednym ekranie rekin wali głową w wirtualne akwarium chcąc nas pożreć, a na pożegnanie wymyślono naprawdę rewelacyjny pokaz, którego szczegółów nie będę zdradzał. 
Pomysł na takie oceanaria narodził się podobno w Polsce i trzeba przyznać, że jest pierwsza klasa. Wszystko jest bardzo sugestywne, tak że nasz syn był trochę przestraszony i dosyć szybko żona musiała z nim  wyjść. Sam zostałem trochę dłużej, a ponieważ w środku nie było nikogo,  mogłem  się więc dokładnie  poprzyglądać animacjom.  Zauważyłem, że niektóre trwają kilkadziesiąt sekund, ale  inne są kilkuminutowe. Wykonanie perfekcyjne.

Inne atrakcje Bałtowa należące do JuraParku to spływ tratwami, Żydowski Jar i kąpielisko, ale ponieważ rozmieszczone są poza parkiem opisuję je oddzielnie.

Podsumowując, poza ograniczeniem zabawy 3- czy 4-latkom trudno się w Bałtowie do czegoś przyczepić.  Jakość i ilość atrakcji jest bez zarzutu. Wszystko jest zadbane,  działa i niczego nie brakuje. Za to należą się Stowarzyszeniu Delta  wielkie pochwały, jednak nasz dwudniowy pobyt absolutnie nie zachęcił mnie do ponownego przyjazdu tutaj i nad tym powinni się jego właściciele  zastanowić. Systematycznie rozbudowując ofertę turystyczną zatracili gdzieś poczucie rzeczywistości. O ile w siostrzanym Juraparku w Solcu Kujawskim za 56 zł (2x bilet normalny za 28 zł) mieliśmy z dzieckiem cały dzień zabawy na prawie każdej dostępnej atrakcji, tak w Bałtowie w pierwszy dzień obowiązkowych opłat wyszło nam 191 zł (parking 5 zł, 2x bilet Gold 75 zł, 2x bilet ocenarium 18 zł). Oczywiście skala obu parków nie ta, w Solcu brak zoo, rollercoastera czy oceanarium ale jednak dowodzi to, że w Bałtowie coś  jest nie tak z polityką cenową. Nie wiem czemu np. nie ma karnetu na sam park rozrywki. Ta część JuraParku mogłaby być chętnie odwiedzana przez rodziców z dziećmi, jak zwykłe wesołe miasteczko, niestety aby swobodnie korzystać z jego atrakcji trzeba kupić karnet Premium lub Gold czyli niepotrzebnie płacić za wstęp do dinoparku (minimum  48 zł i nie ma w tym  rollercoastera). Chorzów może archaiczny, ale za 50 zł oferuje kilka razy więcej atrakcji i nie ma tam żadnych ograniczeń  wiekowych, z drugiej jednak strony w Bałtowie  rodzice ze starszym dzieckiem, które może korzystać z atrakcji samo, nie muszą kupować biletów dla siebie...
Uwaga, warto wziąć pod uwagę, że ta relacja opisuje stan atrakcji sprzed kilku lat i obecnie może ona prezentować się nieco inaczej!

Relacja - dodatkowe informacje

+ Zalety
wielka ilość atrakcji
wszystko czyste i dobrze utrzymane
zapewnia cały dzień świetnej zabawy
pełna infrastruktura
piękne położenie
- Wady
idiotyczne zakazy zabawy dla dzieci poniżej 5 lat
duże koszty dla rodziców
Wiek dziecka/i
3,5 roku
Data pobytu
maj 2012
Pterodaktyl w dinoparku
Żubr w zwierzyńcu górnym
Deinonych i Iguanodon na dinościeżce
Zwierzyniec dolny
Safari na zwierzyńcu górnym
Łódki w parku rozrywki
Wesołe  miasteczko
Dinopuzzle w Sabathówce