Skomentuj relację

Ocena atrakcji 
 
6.0
Zamek położony daleko za miastem, nad jeziorem.  Nie wygląda efektownie, ale ogólnie muzeum jako placówka pozytywnie zaskakuje, bo zorganizowane jest bardzo ciekawie. Zwiedzamy kilka odrębnych budowli, z różnorodnymi ekspozycjami,  w otoczeniu ładnej przyrody.  
Najpierw  duży spichlerz z unikalną wystawą poświęconą słoniowi leśnemu. Nie zabrakło oczywiście słonia naturalnej wielkości, który zajmuje 2 kondygnacje! Pokazano też inne znaleziska jak kości mamuta czy nosorożca, wystawę o górnictwie odkrywkowym, rozwijającym się w  tej okolicy. Są makiety i filmy. Mała wystawa dotyczy Koziołka Matołka.        
Po przejściu do zamku zwiedzanie odbywa się pod nadzorem.  Oglądamy piwnice i komnaty z odkryciami archeologicznymi, różne pamiątki  historyczne, zabytkowe wnętrza, meble i sporo innych rzeczy dotyczących historii Konina i nie tylko. Co dziwne tematyka samego zamku  gosławickiego jest potraktowana po macoszemu. Pamiętam tylko ekspozycje o jego fundatorze, ale  żadnych innych informacji. Już więcej było zamku konińskim (miejskim), który nie przetrwał.  Dociekliwi muszą więc zadawać pytania pani muzealniczce, np. gdzie się aktualnie znajdujemy. 
Interesująca jest wielka kolekcja lamp na wystawie źródeł światła używanych przez człowieka od starożytności. Podobnie wystawa pięknej biżuterii (jedyne miejsce, gdzie nie można robić zdjęć).  W dziale archeologii intrygują prehistoryczne  budowle  w okolicy Konina, które przedstawiono na makietach. 
Choć cała ekspozycja jest tradycyjna, bez multimediów, to mury zamkowe są znakomitym anturażem, więc prezentuje się ona bardzo dobrze, a rozległość tematyczna sprawia, że zwiedzanie nie jest nudne. 
Szkoda, że pobliskie jezioro, które oglądamy z murów jest niedostępne,   wykorzystuje się je chyba na potrzeby  elektrowni widocznej w oddali.
Kolejny etap to skansen etnograficzny, najsłabsze ogniwo muzeum. Ledwie kilka chałup i  2 wiatraki bez śmigieł. Nie można było zobaczyć niczego wewnątrz ani niczego się dowiedzieć, nawet skąd i z jakiego okresu pochodzą budynki.  
Na koniec mamy Dwór Polski. Jest to typowe muzeum wnętrz, czyli oglądamy stylowe meble, dzieła sztuki  itp. wyposażenie siedziby szlacheckiej. Turyści są oprowadzani przez przewodniczkę po poszczególnych pokojach i w każdym mają chwilę czasu na dokładniejsze oglądniecie. Gdy trwa zwiedzanie jakiejś grupy, trzeba czekać na zewnątrz, bo drzwi są zamknięte.
Do oglądnięcia mamy jeszcze drobne atrakcje jak mikroskansen maszyn  górniczych - znajduje się on za spichlerzem, ale tak jak etnograficzny jest mało ciekawy (wszystkie elementy są unieruchomione) oraz kanał wodny przepływający przez teren zamkowy z żabami i roślinnością opisaną na tablicach informacyjnych. 
Uwaga, warto wziąć pod uwagę, że ta relacja opisuje stan atrakcji sprzed kilku lat i obecnie może ona prezentować się nieco inaczej!

Relacja - dodatkowe informacje

Wiek dziecka/i
7 lat
Data pobytu
sierpień 2015
Skansen
Kanał wodny
Dworek
Komnata w zamku
Wystawa w piwnicach
Spichlerz ze słoniem

Relacja - treść
Opisz swoje wrażenia z odwiedzonego miejsca. Mile widziane informacje ważne dla turystów z dziećmi, np. dostępność i jakość zaplecza sanitarnego, gastronomicznego, możliwość przejazdu wózkiem itp. Nie podawaj danych encyklopedycznych, historii, cennika itp. - to dodaje administrator.

Dodaj komentarz
Masz już konto w serwisie? .
Aby dodać komentarz nie trzeba się rejestrować, wystarczy podać nick/pseudonim i prawidłowy e-mail (pozostanie ukryty i bezpieczny). Ocena atrakcji jest możliwa tylko przy dodawaniu relacji.