Skomentuj relację

Pterodaktyl w dinoparku
Świętokrzyskie foetusfoetus 19005
Ocena atrakcji
 
6.0
Tym razem Bałtów odwiedziliśmy tylko w celu skorzystania z parku rozrywki. Można już wykupić na niego specjalny karnet i w porównaniu do wesołych miasteczek w miejscowościach wypoczynkowych zabawa tutaj naszych pociech kosztuje wielokrotnie mniej. Istnieje też możliwość płacenia żetonami (po 3 zł) za poszczególne atrakcje i w pewnych przypadkach jest to przydatne.
W parku obowiązują liczne limity praktycznie na wszystkich urządzeniach i są one mocno restrykcyjne - zarówno na wiek, wagę jak i wzrost. Optymalny wiek dziecka to 6-10 lat. Nasza 5-letnia córka również skorzystała ze wszystkiego z czego chciała, 13-letni syn już nie. Gdy jakaś atrakcja wymaga opiekuna np. dla dzieci poniżej 8 lat, rodzic może wejść z dzieckiem bez wykupywania biletu dla siebie, co pozytywnie wyróżnia lunapark bałtowski.
Jedyna grupa, która wg mnie powinna przemyśleć tu przyjazd, to rodzice maluchów do 3 lat, szczególnie ze starszym rodzeństwem. Widziałem sporo płaczu i rozpaczy, gdy mały dzieciak musi patrzeć jak starszy brat korzysta z atrakcji, a on nie może. Nawet na ciuchcię, która jedzie z prędkością chyba 2 km/h nie da się wejść. Dla takich maluchów jest jedynie namiot, w którym mają trochę atrakcji dla siebie, ale nic na zewnątrz. Wstęp <3 lat kosztuje jednak tylko 1 zł, więc nie można mieć pretensji.
Jest jednak sposób aby to obejść. Nie kupować biletu za złotówkę lecz ulgowy albo kilka żetonów i zapewnić obsługę, że dzieciak skończył 3 lata. Wtedy skorzysta z ciuchci, kaczek czy karuzeli konikowej.
Niektórzy wszczynają awantury, bo dziecko które przy kasie miało 2 lata i weszło za 1 zł, na karuzeli ma już powyżej 3 lata i matka pieni się gdy obsługa każe opuścić atrakcję. Nie ma co próbować takich numerów - nie przejdą.
Awantury zdarzają się też z innych powodów. Trafiają się ludzie kompletnie bez szacunku do innych, np. facet stoi sam w kolejce, po czym gdy zbliża się jego kolej przychodzi 6 dzieci, i ten je wpuszcza twierdząc, że zajął dla nich miejsce. Co oznacza dla kolejnych dzieci niespodziewane 20 minut czekania. Naprawdę brak słów... Na szczęście tacy osobnicy pojawiają się rzadko.

Niestety, nasze nadzieje, że w środku tygodnia nie będzie tłumu ludzi okazały się płonne. Jedyny moment kiedy można swobodnie korzystać z atrakcji to ok. 90 minut po otwarciu obiektu. Potem już spore kolejki do najlepszych urządzeń są permanentne. Nie można również liczyć, że pod koniec dnia kolejki będą mniejsze. Po godz. 17 ogonek do Rollercoastera (czyli zjeżdżalni grawitacyjnej) był o połowę większy niż w środku dnia!
Najdłużej czeka się właśnie do Rollercoastera. Obsługa jest przesadnie ostrożna i wypuszcza pojazdy w bardzo dużej odległości od siebie. Nie ma więc możliwości kolizji ani potrzeby hamowania za maruderami, ale ogólnie jest to bezsensowne, bo trasa zjazdu jest krótka, a podjazd bardzo długi i de facto naturalna przepustowość atrakcji spada ok. trzykrotnie. Jeszcze nigdzie nie widziałem, aby wypuszczano pojazd dopiero gdy poprzedni jest na szczycie zjazdu!
Druga oblegana atrakcja to mini-gokarty. Dzieciaki uwielbiają nimi jeździć, ale są tylko 4 i trzeba się wystać w kolejce.
Obok jest równie popularny stawik z elektrycznymi łódeczkami, których jest 5. Ludzie zazwyczaj dzielą się i jeden opiekun/rodzic stoi przy autkach, drugi przy łódkach i w ten sposób dziecko nie czeka aż tak długo. Poza tym jeszcze przy eurobungy tworzą się kolejki.
Inne atrakcje, w tym mini-rollercoaster były dostępne cały czas. Na dmuchańcach czy w basenie kulkowym nie zauważyłem ograniczeń ilościowych, więc mimo że w sumie urządzeń nie ma zbyt wiele (z nowych rzeczy pojawiła się wrotkarnia, ale nie korzystaliśmy), to i tak zapewnią dzieciakom cały dzień zabawy.
Dla nastolatka jest znacznie mniej atrakcji: Poza rollercoasterami i łódkami tylko statek piracki, karuzela łańcuchowa, plac trampolinowy. Do reszty będzie za wysoki lub za ciężki.
Gratisowo można korzystać z 2 tyrolek, oryginalnego placu zabaw na statku i tratwy na rzeczce przeciąganej za pomocą koła.

Gastronomia została nieco powiększona, ale w porze obiadowej czeka się dość długo. Jednak do baru w okienku i dań na wagę doszła smażalnia ryb przy tratwie. Jest bardzo fajnie urządzona z labiryntem drewnianych pomostów i żałowaliśmy, że zobaczyliśmy ją dopiero przy opuszczaniu parku. Na terenie kompleksu działa też kilka punktów z lodami i goframi oraz dość wykwintna restauracja.

Podsumowując, mimo kolejek wyjazd bardzo udany, dzieci zadowolone. Młodsze w ogóle nie chciało wyjść...

Relacja - dodatkowe informacje

Wiek dziecka/i
5 i 13 lat
Data pobytu
lipiec 2021
Karuzela łańcuchowa mała
Kolejka górska (mini-rollercoaster)
Statek - plac zabaw
Rollercoaster
Dmuchańce
Karuzela łańcuchowa
Mini-gokarty

Komentarze

Dodaj komentarz
Masz już konto w serwisie? .
Aby dodać komentarz nie trzeba się rejestrować, wystarczy podać nick/pseudonim i prawidłowy e-mail (pozostanie ukryty i bezpieczny). Ocena atrakcji jest możliwa tylko przy dodawaniu relacji.