Skomentuj relację

Ocena atrakcji
 
4.0
Do zamku byłoby trudno trafić, gdyby nie oznaczenia przy drodze. Można dojechać przynajmniej na 2 sposoby, my tłukliśmy się jakąś  droga przez pola. Na miejscu odbywał się akurat turniej rycerski, więc było sporo ludzi i płatny parking (normalnie chyba nie ma opłat).
Zamek to niewielka zrujnowana budowla z odbudowaną wieżą. Prace restauracyjne potrwają pewnie jeszcze długo, ale patrząc na wieżę efekty są znakomite. Dobrze, że można zwiedzać budowlę i oglądnąć przynajmniej fragment renesansowej rezydencji, choć nie zajmuje to wiele czasu. Przynajmniej zwiedzając samodzielnie, bo z przewodnikiem podobno aż 45 min, ale w ten dzień z jakiegoś tam powodu nie oprowadzano. 
Ekspozycje to tematyczny miszmasz. Dominowały  znaleziska archeologiczne,  ale były także krzywe zwierciadła, wystawa z dawnymi zabawkami, rekonstrukcja komnaty zamkowej z  manekinami oraz  zamkowa ubikacja w wykuszu.  Można pokazać dziecku kilka aspektów życia w takich budowlach, generalnie jednak wystawy nie zachwycają.  Niespodziankę kryje  piwnica z tablicami opisującymi  magiczne praktyki mieszkańców, którzy zakopywali tzw. ofiary zakładzinowe mające przynieść im szczęście. W Chudowie odkryto ich aż 3. Interesujące i niespotykane zagadnienie, szczególnie że nie chodzi o ludzi z wczesnego średniowiecza lecz z czasów nowożytnych. Przeczytaliśmy z zaciekawieniem tablice, ale dzieciak był już ogólnie znudzony. Na dziedzińcu oglądnęliśmy jeszcze zarys dawnej zabudowy w postaci niskich murów, studnię oraz lapidarium z kamiennymi detalami architektonicznych i opuściliśmy zamek.  
Atrakcje znajdują się też w jego otoczeniu. Należy do nich skromny, ale ładny park, a w nim rzeźby zjaw i demonów ze starych słowiańskich podań i  legend wraz z z opisami, m.in. południca, meluzyna, skarbnik. Fajny pomysł, ale niestety syn za nic nie chciał oglądać straszydeł.
Kawałek dalej stoi makieta labiryntu, co do której mam mieszane odczucia. Koncepcja i wykonanie niegłupie, ściany tworzą 4 tematyczne obszary nawiązujące do sztuki średniowiecznej, po drodze można napotkać różne przedmioty, np. dyby, a widzowie mogą obserwować labirynt z góry, ze specjalnego podestu.  Przesadzono jednak z opłatami - wstęp jest droższy niż do zamku!  Do środka weszła z synem tylko żona i oboje wyszli bez entuzjazmu, ot takie błądzenie bez specjalnego celu. Znamy miejsca, np. Farma Iluzji, gdzie mimo prostszego wykonania,  wędrówka po labiryncie dostarcza emocji, których tutaj  brakowało.
Uwaga, warto wziąć pod uwagę, że ta relacja opisuje stan atrakcji sprzed kilku lat i obecnie może ona prezentować się nieco inaczej!

Relacja - dodatkowe informacje

Wiek dziecka/i
5 lat
Data pobytu
czerwiec 2013
Widok z dziedzińca
Labirynt historyczny
Południca
Muzeum w wieży

Komentarze

Dodaj komentarz
Masz już konto w serwisie? .
Aby dodać komentarz nie trzeba się rejestrować, wystarczy podać nick/pseudonim i prawidłowy e-mail (pozostanie ukryty i bezpieczny). Ocena atrakcji jest możliwa tylko przy dodawaniu relacji.