Skomentuj relację

Ocena atrakcji 
 
4.0
Muzeum ma świetną lokalizację - przy głównym deptaku, niedaleko Żurawia, więc każdy turysta musi przejść obok. Nie planowaliśmy wcześniej jego zwiedzania, ale zachęceni reklamami i ładną zabytkową kamienicą wstąpiliśmy. A kamienica ta, oprócz kilku pięter wykorzystanych na ekspozycję, posiada także wysoką wieżę, na której funkcjonuje  punkt widokowy. 
Muzeum prezentuje różnorodne wystawy, mniej i bardziej interesujące. Do tych lepszych zaliczyłbym wystawę  "Tajemnice Doliny Nilu "- ciekawie zaaranżowana z afrykańskim tłem na ścianach, namiotem, chatką,  strojami Sudańczyków, a nawet repliką fragmentu świątyni.
Z kolei najsłabsza jest dość makabryczna wystawa o schorzeniach prehistorycznych.  Wydaje mi się, że oglądanie dziesiątków kości i czaszek z opisem ran i chorób jakie są na nich widoczne zainteresuje bardzo wąskie grono zwiedzających.
Najwięcej miejsca  poświęcono  oczywiście historii Gdańska oraz całego Pomorza Gdańskiego.  Tutaj poziom jest także różny. Mnóstwo glinianych  dzbanów, garnków,  dawnych narzędzi, które nam się szybko  opatrzyły. Z drugiej strony jest wielka lódź bojowa Słowian, makiety miasta  i nieistniejącego zamku, a także pogańskie rzeźby czy chrześcijańskie symbole już z X wieku.
Osobną wystawę poświęcono  bursztynowi, ale nie w pełni potrafiliśmy ją docenić, bo  akurat dzień wcześniej byliśmy w muzeum bursztynu i naoglądaliśmy się aż nadto wszystkiego co jest  z  nim związane.  Tutejsza ekspozycja  jest o wiele skromniejsza, ale  pokazuje  kilka ciekawych zabytków wykonanych z bursztynu.
Wystawy stałe w większości zorganizowane są w tradycyjny sposób  gablotkowy i dzieci mogą się tu nudzić (jedynie wspomniana ekspozycja znad Nilu jest żywsza). Praktycznie brak multimediów, wykorzystano je tylko w czasowej wystawie o kulcie maryjnym  w średniowiecznym Gdańsku. Temat, który wydaje się  dla dzieciaków mało interesujący, opracowano bardzo zręcznie i  dzięki  terminalom komputerowym oraz  filmowi oglądanemu na telewizorze  może zaciekawić. Dowiadujemy się  m.in. jak wyglądały dawne pielgrzymki, co na nie zabierano i oglądamy pamiątki z sanktuariów maryjnych z całej Europy przywożone przez dawnych Gdańszczan. 
Wieża widokowa jest fajnym dodatkiem do zwiedzania muzeum, choć trzeba na nią kupić osobny bilet. Wejście pozwoli spalić trochę kalorii, bo do pokonania  jest bardzo duża ilość schodów. Szczyt jest zabudowany i pod dachem, ale widoczność  super, bo jest dużo okienek i każde można otworzyć. Nie ma więc problemu ze zrobieniem fajnych zdjęć Motławy i części Starego Miasta.
Uwaga, warto wziąć pod uwagę, że ta relacja opisuje stan atrakcji sprzed kilku lat i obecnie może ona prezentować się inaczej!

Relacja - dodatkowe informacje

Wiek dziecka(i)
6 lat
Data pobytu
wrzesień 2014
Wielka łódź słowiańska
Jedna z wystaw archeologicznych
Wystawa z Sudanu
Widok z wieży widokowej
Tzw. Baby Pruskie od strony Motławy

Relacja - treść
Opisz swoje wrażenia z odwiedzonego miejsca. Mile widziane informacje ważne dla turystów z dziećmi, np. dostępność i jakość zaplecza sanitarnego, gastronomicznego, możliwość przejazdu wózkiem itp. Nie podawaj danych encyklopedycznych, historii, cennika itp. - to dodaje administrator.

Dodaj komentarz
Masz już konto w serwisie? .
Aby dodać komentarz nie trzeba się rejestrować, wystarczy podać nick/pseudonim i prawidłowy e-mail (pozostanie ukryty i bezpieczny). Ocena atrakcji jest możliwa tylko przy dodawaniu relacji.