Skomentuj relację

Ocena atrakcji 
 
6.0
Dojazd pod Wierchomlę jest oznaczony drogowskazami na Stację Narciarską Dwie Doliny Muszyna - Wierchomla. Jedziemy dość długo boczną  drogą, mijając duży hotel. Na miejscu brak porządnego parkingu, auta zostawia się  wzdłuż drogi. Poza kasami nic tu przed sezonem nie działało, nie było ani sklepiku ani żadnej gastronomii. Chcieliśmy skorzystać z questingu, który tu reklamują, ale w kasie nie mieli mapek, więc być może istnieje on tylko teoretycznie. 
Na górę  wjeżdżamy  kolejką posiadającą w miarę  wygodne szerokie fotele. Wyciąg jest długi, więc napawamy wzrok malowniczym krajobrazem. Wraz z wysokością otwierają się coraz szersze widoki na zielone pasma wzgórz. A między nich leżą łąki, na  których  pasą się stada owiec i biegają kozy, więc  widoczki naprawdę urokliwe, choć nie osiągamy zbyt dużej wysokości.
Przy górnej stacji również nie było żadnej infrastruktury, ale niespełna 2-kilometrowy szlak prowadzi do Bacówki nad Wierchomla. Trasa jest łatwa  i przyjemna, również ciekawa widokowo, zajęła nam ok. pół godziny.  Śmigają po niej rowerzyści,  da się też przejechać wózkiem.  W odsłoniętym miejscu wspaniale falowała trawa wydając przy tym szum, w którym przez chwilę się zasłuchiwaliśmy. Alergicy powinni jednak uważać, bo  trawa ta wiosną silnie uczula.
Bacówka reklamuje się regionalnym jadłem i najpiękniejszym widokiem  na Tatry. I obie te rzeczy nieco nas rozczarowały.  Przede wszystkim menu restauracji było bardzo skromne. Potrawy może i smaczne, ale nie jest to nic specjalnego i  nie widzę  uzasadnienia dla wysokiej ceny, bo porcje są niewielkie. Co do widoku na Tatry to nie zobaczyliśmy nawet namiastki tego co pokazuje bacówka na swojej stronie internetowej. Owszem, widok jest piękny i rozległy, ale żeby sięgał wysokich szczytów tatrzańskich to muszą być chyba wyjątkowe warunki atmosferyczne,   na które trudno trafić, bo jak wspomniałem nic takiego nie widzieliśmy, choć pogoda była całkiem ładna. Ale nie narzekaliśmy, bo i tak jest tu bardzo fajnie.
Atutem bacówki okazały się hasające przy niej kozy, w tym jedna malutka. Nie pozwalały one gościom spokojnie zjeść i za wszelką cenę usiłowały dorwać się do talerza. Za chwilę przyplątał się jeszcze  jakiś psiak, więc była cała menażeria. Obsługa próbowała odganiać zwierzaki, choć zupełnie nie potrzebnie, bo  sytuacja była przekomiczna i już na zawsze zapadnie nam w pamięci koza  stojąca na moich kolanach z głową w talerzu. 
Po posileniu się, jak większość turystów  usiedliśmy na polanie pod Bacówką aby podziwiać  panoramę   Beskidu Sądeckiego. I ponownie mieliśmy zabawę z  najmniejszą kózką, którą   karmiliśmy  bułką. Była tak rozochocona, że przypadkiem uderzyła rogiem syna  pod okiem, ale i tak opuściliśmy to  miejsce w świetnych humorach.
Wyprawa ciekawa dla dorosłych, nie męcząca dla malucha i z niespodziewanymi atrakcjami.
Uwaga, warto wziąć pod uwagę, że ta relacja opisuje stan atrakcji sprzed kilku lat i obecnie może ona prezentować się nieco inaczej!

Relacja - dodatkowe informacje

Wiek dziecka/i
6 lat
Data pobytu
czerwiec 2014
Widok z polany przy Bacówce
Widoki na szlaku
Pocieszne kozy

Relacja - treść
Opisz swoje wrażenia z odwiedzonego miejsca. Mile widziane informacje ważne dla turystów z dziećmi, np. dostępność i jakość zaplecza sanitarnego, gastronomicznego, możliwość przejazdu wózkiem itp. Nie podawaj danych encyklopedycznych, historii, cennika itp. - to dodaje administrator.

Dodaj komentarz
Masz już konto w serwisie? .
Aby dodać komentarz nie trzeba się rejestrować, wystarczy podać nick/pseudonim i prawidłowy e-mail (pozostanie ukryty i bezpieczny). Ocena atrakcji jest możliwa tylko przy dodawaniu relacji.