Skomentuj relację

Ocena atrakcji
 
6.0
Muzeum Toruńskiego Piernika  to druga miejscowa atrakcja, gdzie można nauczyć się samemu wykonać toruński przysmak. W pierwszej (Żywe Muzeum Piernika) byliśmy kilka lat temu, więc mamy porównanie. Tam skupiono się na samych warsztatach piernikarskich, dlatego trwają one dłużej i są ciekawiej zorganizowane - ze staropolskimi strojami, językiem, dyplomami, a prowadząca wiedźma bardziej zaciekawia dzieci.  Nowe muzeum ma jednak szerszą ofertę i wypiek pierników można nawet pominąć, mniej dzięki temu  płacąc za bilet.
Siedziba również znajduje się na starówce, tyle że bliżej rynku nowomiejskiego. Kupując bilet na zwiedzanie z warsztatami, zaczynamy od tych drugich. Odbywają się one raz na godzinę, więc mieliśmy trochę czasu. Muzeum zadbało jednak o takich oczekujących turystów i za to duży plus. W holu przygotowano  miejsce gdzie można oglądnąć film o słynnych "katarzynkach",  jest  też terminal z informacjami o tematyce piernikarskiej i z przepisami, które każdy może pobrać. W sklepiku można zakupić pierniki zapakowane dekoracyjnie jak i zwykłe - na wagę.
Warsztaty rozpoczynają się od wyboru  formy, a dalej postępujemy wg wskazówek przewodniczki aż powstanie ciasto gotowe do wypieku. Trzeba pracować z zaangażowaniem, aby  piernik wyszedł jak najlepszy i z tego co widziałem zabawa wciąga każdego, a dzieciaki najbardziej. Potem ciasto jest odkładane i zajmuje się nim obsługa muzeum, a grupa rusza na  zwiedzanie ekspozycji.
Pierwsza wystawa to piwnice z historyczne formami i innymi zabytkowymi przedmiotami. Można tu poczuć nieco klimatu dawnego  Torunia, nie tylko dlatego, że przebywamy w prawdziwej starej fabryce. Słuchamy i oglądamy jak żywą właścicielkę  średniowiecznego  straganu, ówczesną pracownię snycerską, stare piece, a na ekranie dla porównania wyświetlany jest film ze współczesnej fabryki.  W zabytkowe eksponaty wpleciono bowiem umiejętnie  nowoczesną technikę. Przewodniczka omawia tu m.in. wszystkie składniki pierników, a  porcja każdego z nich wędruje pomiędzy zwiedzających. 
Ekspozycja na piętrze jest nieco inna, ale też nawiązuje do historii. Nie jest zbyt rozbudowana, ale podobała nam się bardzo, bo również tutaj w fajny sposób wykorzystano multimedia. Najpierw poznajemy wirtualnego założyciela fabryki, który opowiada o niej przed bramą, a potem zwiedzamy już sami i nie ma ograniczeń czasowych.  Dla najmłodszych jest stanowisko z ekranem i kamerą, gdzie mogą przymierzyć  dawne stroje, mały plac zabaw i fragment  prawdziwego żuka dostawczego,  do którego dzieci mogą wejść (pewne funkcje auta nadal działają, warto ich poszukać). Ciekawy jest gabinet dyrektora, w którym możemy posłuchać rozmowy telefonicznej. Starszych  powinny zainteresować przedwojenne słupy ogłoszeniowe  czy  zaaranżowane pomieszczenia jak wnętrza sklepów sprzed ponad 100 oraz 50 lat i  socjalistyczna klubokawiarnia. W niej  otrzymujemy swoje wypieczone pierniki. 
Niestety obrazek z formy nie zawsze wychodzi ładnie, o czym sam się przekonałem, ale oczywiście nie zmienia to mojej bardzo wysokiej oceny tego muzeum. Za niewielką cenę oferuje ciekawe połączenie tradycji z nowoczesnością i na pewno zainteresuje też nasze pociechy.
Uwaga, warto wziąć pod uwagę, że ta relacja opisuje stan atrakcji sprzed kilku lat i obecnie może ona prezentować się nieco inaczej!

Relacja - dodatkowe informacje

Wiek dziecka/i
7 lat
Data pobytu
wrzesień 2015
Zdjęcie
Plac zabaw i żuk
Gabinet dyrektora
Zabytkowe formy
Wirtualny właściciel fabryki
Snycerz
Warsztaty

Komentarze

Dodaj komentarz
Masz już konto w serwisie? .
Aby dodać komentarz nie trzeba się rejestrować, wystarczy podać nick/pseudonim i prawidłowy e-mail (pozostanie ukryty i bezpieczny). Ocena atrakcji jest możliwa tylko przy dodawaniu relacji.