Skomentuj relację

Kujawsko-pomorskie
foetus
foetus
12368
Ocena atrakcji
 
5.0
Do toruńskiego planetarium wróciliśmy po 6 latach. Szczególnie podobało nam się wtedy orbitarium, więc bardzo chcieliśmy pokazać synowi urządzenia jednocześnie do zabawy i nauki, którymi tak się  zachwycaliśmy. Z góry wykluczyliśmy salę  planetarium, bo mimo, że są seanse dla dzieci to jednak trochę starszych. Z poprzedniego pobytu na jednym z  takich seansów  mamy z żoną identyczne wspomnienia - walka aby nie zasnąć. Nie żeby było nieciekawie, wręcz przeciwnie, projekcje na kopule były bardzo fajne, przestrzenny dźwięk robił wrażenie, jednak 40 minut w ciemności a przed oczami ruszające się gwiazdy dla osób zmęczonych  całodziennym zwiedzaniem to było za dużo,  nie daliśmy rady... Tak więc warto tam iść wypoczętym albo z samego rana.
Na weekendzie majowym chętnych było tylu, że bilety kupowało się na 2-3 godziny naprzód. Najpierw dostaliśmy do geodium. To była nowość w planetarium, sprzed zaledwie tygodnia. Byliśmy bardzo ciekawi co nowego wymyślono. Sala wygląda podobnie do orbitarium, w zaciemnionym pokoju rozłożono różne urządzenia, w ścianach zainstalowano makiety, a na środku wielki globus. Pierwsze wrażenie OK, ale stopniowo entuzjazm opadał. Podchodziliśmy do poszczególnych stanowisk i często  nie wiedzieliśmy co robić albo nie mogliśmy zauważyć efektów.  Najciekawsza dla syna była makiety wulkanu oraz krajobrazu z kolejką i kopalnią.  Makiety posiadają od 1 do 3 przycisków z różnymi efektami, np. przy wulkanie leci lawa (choć za mało widoczna)  i dym a przy kolejce  można sterować porą dnia i światłem w kopalni.  Inne urządzenia wyjaśniają różne zjawiska fizyczne, a wielki globus pokazuje skąd się biorą cztery pory roku oraz pory dnia. 
Niby fajnie, ale wszystko to jest mało spektakularne, przykładowo makieta lodowca nie robi nic poza minimalnym ruchem wody. Po co wkładać tyle pracy dla tak marnego efektu? Zjawisko tęczy jest tak słabo widoczne, że sam już nie wiem czy ją widziałem, czy była to autosugestia. 
Brakowało mi w geodium  fachowego komentarza omawiającego każde stanowisko. Niby są opisy i można  poprosić o wyjaśnienie pracownika, który jest wśród zwiedzających, ale gdyby najpierw powiedział kilka słów z mikrofonem i objaśnił działanie urządzeń byłoby zdecydowanie lepiej,  potem każdy mógłby eksperymentować sam mając odpowiednią wiedzę. 
Cóż, to dopiero początek tej atrakcji planetarium i mam nadzieję, że  zostanie dopracowana, bo  po 25 minutach sala była prawie pusta i sami też wyszliśmy przed czasem (zwiedzanie trwa 40 min.), więc moje odczucia podzielali inni turyści. Jedna rzecz była jednak bardzo pouczająca dla naszego dziecka - przedstawienie pozyskiwania energii odnawialnej.  Wiatr jest symulowany przez wentylator, słońce przez lampę, jest wiatrak i domek z panelami na dachu, który świeci, gdy dociera światło na panele lub wiatr kręci wiatrakiem. Gdy dziecko zasłoni panele albo wyłączy lampę czy wiatrak, domek ciemnieje. Jest to wzorcowo pokazane zagadnienie, szkoda że inne nie są zrobione w ten sposób.
Po krótkim oczekiwaniu przeszliśmy do głównego budynku planetarium, gdzie mieści się orbitarium. Liczyliśmy, że tym razem  bardziej zaciekawimy syna i tak było. Sterowanie sondą kosmiczną to rewelacyjny pomysł. Robi się  to z kilku pulpitów sterowniczych, a każdy przycisk obsługuje inny element sondy. Niektóre elementy świecą się inne obracają itp., ale  najlepsze jest uruchomienie silników i lecący z nich dym, niestety ponowne "naładowanie" silników trwa kilka minut. Dookoła sondy rozmieszczone są interaktywne urządzenia, których działania niespełna 4-latek nie zrozumie, ale bawić się nimi jak najbardziej może. Np. intrygująca jest  transmisja sygnału za pomocą anten z jednego końca sali na drugi,  zainteresowanie wzbudziła też lampa plazmowa obrazująca zorze polarne i model tornada. Pomysłowo pokazana jest różnica w naszej wadze na różnych planetach czy czasy podróży w kosmosie w zależności od środka transportu. 
Generalnie wszystko to już widzieliśmy, bo przez 6 lat nic się w orbitarium nie zmieniło i na nas specjalnego wrażenia już to nie zrobiło, ale dzieciak miał dużo frajdy.
Warto dodać, że liczba wpuszczanych na jeden seans osób jest odpowiednia do liczby interaktywnych stanowisk, więc zawsze jakieś urządzenie jest wolne.
Uwaga, warto wziąć pod uwagę, że ta relacja opisuje stan atrakcji sprzed kilku lat i obecnie może ona prezentować się nieco inaczej!

Relacja - dodatkowe informacje

+ Zalety
rzadko spotykane atrakcje, które bawiąc uczą
prawdziwa sonda kosmiczna do zabawy
nowoczesne, multimedialne projekcje w planetarium
- Wady
rozczarowujące geodium
Wiek dziecka/i
3,5 roku
Data pobytu
maj 2012
Sterowanie sondą kosmiczną w orbitarium
Geodium, z tyłu model lodowca
Geodium

Komentarze

Dodaj komentarz
Masz już konto w serwisie? .
Aby dodać komentarz nie trzeba się rejestrować, wystarczy podać nick/pseudonim i prawidłowy e-mail (pozostanie ukryty i bezpieczny). Ocena atrakcji jest możliwa tylko przy dodawaniu relacji.