Skomentuj relację

Dolnośląskie foetusfoetus 1756
Ocena atrakcji 
 
6.0
We wrocławskim zoo byłem  w przeciągu 10 lat kilka razy i zawsze drażniła mnie wysoka cena biletów.  Droższego zoo nie  było w Polsce, ale chyba i w wielu krajach europejskich.  Po wybudowaniu Afrykarium cena  w końcu stała się bardziej przystająca do realiów, ale i tak jest zdecydowanie za wysoka. Do kosztów należy jeszcze doliczyć parking, bo zoo de facto nie posiada własnego  (trudno uznać za taki plac na ul. Mickiewicza oddalony o 20 minut piechotą), więc trzeba szukać czegoś w bliższej okolicy. Parking jest przy Hali Stulecia,  ale bardzo drogi (na godziny), więc my znaleźliśmy lepsze miejsce na pobliskiej ul. Parkowej, gdzie mieszkańcy tworzą prywatne parkingi przy swoich domach.

Zoo jest całkiem sporych rozmiarów, posiada praktycznie wszystkie najważniejsze zwierzęta spotykane w ogrodach zoologicznych. Można zobaczyć m.in. żyrafy, nietoperze (i to nie w ciemnym pomieszczeniu dla zwierząt nocnych lecz zwisają z rury w oświetlonym pawilonie gdzie można im się dobrze przypatrzyć przez lornetkę lub obiektyw z dużym zoomem), motylarnię, mrównika (krewnego mrówkojada), leniwca, lemury, nosorożce, renifery, słonie, niedźwiedzie itp. Od paru lat hitem jest jednak Afrykarium.  
Czytając o tłumach  jakie przybywają tam w sezonie postanowiliśmy jechać do Wrocławia wczesną wiosną, w dzień powszedni i to pozwoliło zwiedzić obiekt  w całkowicie komfortowych warunkach. Ludzi było w sam raz, nigdzie nie napotkaliśmy na jakiekolwiek kolejki. Wchodziliśmy i wychodziliśmy z  budynku  Afrykarium swobodnie i kiedy chcieliśmy (ponoć niemożliwe w sezonie).  Jest to faktycznie fantastyczna atrakcja, ale nie bez wad.  Niby to ogromny budynek, ale nie jest w całości przeznaczony do zwiedzania.  Umieszczono w nim również restaurację i kilka sal konferencyjnych, a sporą część zajmuje dżungla, która jest średnio interesująca, ponieważ mało w niej zwierząt.  Oglądamy tylko z góry krokodyle, które były zupełnie nieruchome, kilka gatunków ptaków oraz zdecydowanie najciekawsze  manaty -  duże i bardzo rzadkie  ssaki morskie, którym na grzbiecie wyrosły glony. 
Z góry można jeszcze obserwować hipopotama, ale on również spał.  Najlepsze jest oceanarium.  Tutaj można spędzić mnóstwo czasu zachwycając się małymi  i większymi ławicami kolorowych rybek oraz pływającym nad naszymi głowami  płaszczkami, rekinami oraz żółwiem gigantem - umożliwia to niesamowity  tunel, w którym akwarium otacza nas ze wszystkich  stron, poza podłogą. 
Bardzo widowiskowo zachowują się pingwiny, śmigają w wodzie i biegają  na brzegu. Można to obserwować poniżej poziomu wody jak  z góry. Trzeba jednak do nich zaglądać i sprawdzać, bo są pory dnia, gdy całe stado odpoczywa. Przyjemnie ogląda się  też  przypominające foki kotiki.
Inna nowość podczas tego pobytu we Wrocławiu to Odrarium przedstawiające bieg Odry, jej ryby i roślinność  w kilku akwariach. Pomysł całkiem fajny, ale nie polecam oglądania tego po Afrykarium. Po prostu  słodkowodne zbiorniki z pospolitymi szarymi rybkami nie robią już żadnego wrażenia po egzotycznym Oceanarium.  Nasz dzieciak minął je praktycznie bez zatrzymywania. Za to obok postawiono coś co go bardzo ucieszyło - konstrukcję do zabawy wodą. Posiada ona  koryta, zapory, kołowrotki, korkociąg itp.,  można więc sterować przepływem wody. Rozrywka dla dzieciarni znakomita! Poza tym ogród oferuje dla nich jeszcze niezły plac zabaw z wielką drewnianą konstrukcją, minizoo (dość słabe, bo były tam tylko kozy) oraz park linowy. Niestety jeszcze nigdy nie udało nam się trafić, aby park  był  otwarty (zawsze przyjeżdżaliśmy przed lub po sezonie).  Dla właścicieli nie ważne, że jest  piękny dzień, sporo maluchów chciałoby skorzystać -  park  zawsze bywał zamknięty i to pamiętam że nawet tabliczki nie było kiedy jest czynny.
Z pozytywnych wspomnień mam jeszcze  foki i pokazy ich karmienia. Można je obserwować nad wodą jak i pod, w specjalnej wklęsłej kuli utworzonej w szybie. Ku uciesze zwiedzających foki lubią tam podpływać, więc widać je z bliska w całej okazałości. 
Z kolei wybieg niedźwiedzi,  małpy i rysia przedzielony jest  wysokim wałem z palisadą. Zwierzęta oglądamy z  jego szczytu. Dobrze pomyślane, bo spacerując po wale ogarniamy wzrokiem duży obszar. Misie były całkiem ruchliwe, ścigały się i skakały na siebie. 
Oryginalnie wykonano wybieg dla  gatunku małych małpek - drabinki rozwieszone są nad chodnikiem bez żadnych siatek, więc biegają one nad ludźmi i gdyby chciały mogłyby skoczyć nam na głowę!

W sumie zoo to świetna atrakcja na cały dzień, która potrafi dać nieźle w kość. Na szczęście na miejscu można  zregenerować siły. Jest kilka barów bistro, lodziarnie i ze 3 restauracje. Nie należy tylko przegapić pokazowych karmień zwierząt, bo prawie każde dostarcza sporo wrażeń, szczególnie dzieciom. Pamiętam jak przy wcześniejszej wizycie trafiliśmy przypadkowo na karmienie mrównika, choć nawet nie ma tego w oficjalnym planie, a było super. Miły człowiek opowiedział nam przy okazji kilka ciekawych rzeczy o tym fajnym zwierzaku...

Relacja - dodatkowe informacje

Wiek dziecka(i)
6/8 lat
Data pobytu
kwiecień 2014/kwiecień 2016
Oceanarium w Afrykarium
Wodna zabawka dla dzieci
Odrarium
Lemury
Nietoperze
Mrównik
Plac zabaw
Małpka na drabince nad głowami ludzi

Relacja - treść
Opisz swoje wrażenia z odwiedzonego miejsca. Mile widziane informacje ważne dla turystów z dziećmi, np. dostępność i jakość zaplecza sanitarnego, gastronomicznego, możliwość przejazdu wózkiem itp. Nie podawaj danych encyklopedycznych, historii, cennika itp. - to dodaje administrator.

Dodaj komentarz
Masz już konto w serwisie? .
Aby dodać komentarz nie trzeba się rejestrować, wystarczy podać nick/pseudonim i prawidłowy e-mail (pozostanie ukryty i bezpieczny). Ocena atrakcji jest możliwa tylko przy dodawaniu relacji.