Skomentuj relację

Zdjęcie
Dolnośląskie
foetus
foetus
4861
Ocena atrakcji
 
6.0
Wyprawa na Śnieżkę to ok. godzina drogi od górnej stacji wyciągu na Kopę. Trasę można podzielić na 2 podobne czasowo etapy: do schroniska Dom Śląski i wejście spod niego na szczyt. Pierwsza część trasy to odcinek  prowadzący wygodną, szeroką drogą, czasem z górki, ale częściej lekko pod górę. Można spokojnie iść z wózkiem, o ile komuś uda się go wwieźć na górę dziadowskim wyciągiem na Kopę. Krajobrazy karkonoskie są zachwycające, dookoła pełno niskiej roślinności, głównie kosodrzewiny, a w pobliżu góruje Śnieżka. Podczas naszej wędrówki widok cały czas się zmieniał, słońce to świeciło to chowało się, a Śnieżka była na przemian odsłaniana i zakrywana przez niskie chmury. Droga z dzieciakiem zajęła ponad pół godziny. Po dojściu do Domu Śląskiego, który w ogóle nie przypomina schroniska, postanowiliśmy się posilić. Ceny wysokie, ludzi sporo, ale kolejki dużej nie było. Zamówiliśmy tylko po średnio smacznym żurku. Za to "pieczywo", które do niego dostaliśmy było prawdziwym kuriozum. Wyglądało to jak resztki z kilku bochenków chleba. Jakieś suche skóry i piętki,  w normalne restauracji wstydziliby się  coś takiego podawać gościom, ale w tym schronisku chyba nie znają tego uczucia. 
Następnie ruszyliśmy zdobywać słynną Śnieżkę. Dzięki temu, że byliśmy w towarzystwie, mogliśmy zostawić syna pod schroniskiem i iść z żoną sami. Wybraliśmy szlak czerwony. Jest to podejście krótsze i trudniejsze, ale lepsze  pod względem widokowym.  Drugie jest dłuższe, ale łagodniejsze i myślę że można nim wchodzić nawet z przedszkolakiem, pod warunkiem że ma siły, nasz już się sporo nachodził, a pozostała mu jeszcze droga  powrotna do centrum Karpacza. Pod schroniskiem też  można  popatrzeć na  góry z rożnych stron, albo odpoczywać przy stołach na zewnątrz lub w środku. 
Szlak czerwony był stromy, ale obfitujący w niesamowite krajobrazy. Do ich podziwiania służą przede wszystkim utworzone na skałach 2 czy 3 tarasy widokowe. Nominalny czas wejścia 30 minut wydłużył nam się do ok. 45 min. Kilka razy trzeba się zatrzymać aby pstryknąć fotki czy popatrzeć przez lornetkę, o przystankach na złapanie oddechu nie wspominając.  
Na szczycie najlepsze widoki są tylko w teorii, my akurat trafiliśmy na sytuację, że czeska strona była spowita mgłą, co też miało swój urok, bo mgła otulała czasem cały szczyt, tworząc niesamowitą atmosferę. Czesi utworzyli na swojej części tarasiki widokowe z ciekawym opisem szczytów odlanym w metalu. Mają oni tu także swój budynek wyglądający jak blaszany kontener, w którym prowadzą sklepik z barem i pocztę. Polska strona to futurystycznie wyglądające obserwatorium meteorologiczne (niestety udostępniona jest w nim tylko restauracja) oraz  kaplica, w której poza faktem powstania 300 lat temu nie ma nic ciekawego. Jest jeszcze kamienny obelisk graniczny.  Ceny w oby lokalach bardzo wysokie, nie ma więc sensu korzystać (Czesi przyjmują złotówki). 
W dół chcieliśmy zejść dla porównania drugim szlakiem, ale nie wiedzieć czemu na szczycie są tylko drogowskazy z czeskimi nazwami i nic nie przypominało "Śląskiego Domu" czy "Kopy". Z powodu zimna nie chciało nam się  dłużej nad tym zastanawiać i po prostu zeszliśmy tę sama drogą, którą weszliśmy. 
Dla osób chodzących po wysokich górach okazjonalnie jak my, niezapomniane wrażenia z takiej wyprawy są gwarantowane.
Uwaga, warto wziąć pod uwagę, że ta relacja opisuje stan atrakcji sprzed kilku lat i obecnie może ona prezentować się nieco inaczej!

Relacja - dodatkowe informacje

Wiek dziecka/i
5 lat
Data pobytu
wrzesień 2013
Zdjęcie
Na szczycie
Szlak z Kopy
Dom Śląski pod Śnieżką
Widok ze szlaku czerwonego (widać Dom Śląski)
Widok na czeskie Sudety
Jeden z tarasów widokowych przy szlaku czerwonym

Komentarze

Dodaj komentarz
Masz już konto w serwisie? .
Aby dodać komentarz nie trzeba się rejestrować, wystarczy podać nick/pseudonim i prawidłowy e-mail (pozostanie ukryty i bezpieczny). Ocena atrakcji jest możliwa tylko przy dodawaniu relacji.