Skomentuj relację

Dolnośląskie foetusfoetus 4124
Ocena atrakcji 
 
5.0
Słynna skandynawska świątynia leży z dala od centrum Karpacza. Na piechotę czy rowerem trzeba pokonać ładnych kilka kilometrów  i  to cały czas pod górę. Pojechaliśmy więc samochodem. Droga jest oznaczona i kończy się na głównej ulicy Karkonoskiej. Bezpośredni dojazd pod kościół jest zablokowany zakazem wjazdu, trzeba więc zostawić auto na płatnym parkingu. Najbliższy jest tuż pod zakazem, ale jest tak mały, że  trzeba się liczyć z brakiem miejsca, nam się jednak udało. Z parkingu czekało nas ok. 300 metrów ostrego podejścia. Wejście z wózkiem będzie kosztowało sporo wysiłku.
Po dotarciu na górę można już skupić się na jednej z najładniejszych świątyń w Polsce, przynajmniej z zewnątrz. Unikalny kształt, misternie rzeźbione ściany, ozdobne motywy smoczych głów spotykane na łodziach wikingów - to wszystko robi wrażenie. Zwiedzanie odbywa się tylko w grupach. Musieliśmy czekać na swoją kolej pół godziny, bo przed nami była akurat jakaś wycieczka. Wykorzystaliśmy ten czas na pospacerowanie zadbanymi alejkami dookoła budowli. Sąsiaduje z nią cmentarz ewangelicki, nawet ciekawy, bo niektóre nagrobki są wykonane  w podobnym stylu jak świątynia. Jesteśmy całkiem wysoko, ale widok na okolicę przesłaniają drzewa. Są tylko 2 punkty z prześwitami na Kotlinę Jeleniogórską oraz Śnieżkę z wyciągiem na Kopę.  Szkoda, że nie można wejść na kościelną wieżę, widok byłby znacznie lepszy. Przy jednej alejce stoi współczesna rzeźba Łazarza wykonana w pniu dębowym oraz XIX-wieczna płyta pamiątkowa ku czci hrabiny, dzięki której kościół stanął w tym miejscu.
Wnętrze kościoła jest zaskakująco ubogie. Wygląda jak obiekt współczesny, a nie 800-letni, zarówno pod względem wyposażenia jak i z powodu bardzo dobrego stanu. Trzeba jednak zwrócić uwagę na detale - kolumny i portale zawierają oryginalne motywy skandynawskie: ornamenty, pismo runiczne, głowy wikingów, lwy, smoki itp.  Warto przyjrzeć się tym wyjątkowym elementom w czasie odtwarzania nagrania z historią budowli i koncertem organowym, gdy wszyscy siedzą i słuchają, bo potem w tłumie nie będzie czasu. Na koniec cała grupa rusza bowiem na przechadzkę po wąskich krużgankach okalających świątynie i wychodzi na zewnątrz, nie ma już możliwości powrotu.
Kościół Wang wygląda niezwykle w polskim krajobrazie i na pewno warto go zobaczyć. Podobnej budowli dotychczas nie spotkaliśmy, ale nie podzielam hura pozytywnych komentarzy, na które się natknąłem. Jak dla mnie zbyt dużo tu sztuczności. Świątynia stoi w Karpaczu oderwana od swojej historii i tradycji. Jej położenie ma się obecnie nijak do oryginalnego nad jeziorem,  a historia z przewiezieniem w skrzyniach desek i dorobieniem reszty na miejscu, często wg  fantazji pruskich architektów (co nie jest uczciwie wyjaśnione turystom na miejscu) sprawia, iż uznanie jej za XII-wieczny zabytek jest problematyczne. 
Maluchy nie znajdą tu żadnej atrakcji.
Jeśli chcemy się posilić, pod kościołem znajduje się  restauracja z tarasem widokowym, na który nie wchodziliśmy, bo było za zimno, ale jedzenie jest tam godne polecenia.
Uwaga, warto wziąć pod uwagę, że ta relacja opisuje stan atrakcji sprzed kilku lat i obecnie może ona prezentować się inaczej!

Relacja - dodatkowe informacje

Wiek dziecka(i)
5 lat
Data pobytu
wrzesień 2013
Świątynia zza cmentarza
Widok sprzed bramy
Ciekawe krużganki
Wnętrze kościoła
Wikińskie motywy zdobiące portal

Relacja - treść
Opisz swoje wrażenia z odwiedzonego miejsca. Mile widziane informacje ważne dla turystów z dziećmi, np. dostępność i jakość zaplecza sanitarnego, gastronomicznego, możliwość przejazdu wózkiem itp. Nie podawaj danych encyklopedycznych, historii, cennika itp. - to dodaje administrator.

Dodaj komentarz
Masz już konto w serwisie? .
Aby dodać komentarz nie trzeba się rejestrować, wystarczy podać nick/pseudonim i prawidłowy e-mail (pozostanie ukryty i bezpieczny). Ocena atrakcji jest możliwa tylko przy dodawaniu relacji.